poniedziałek, 18 marca 2013

X "A ty co byś zrobił?"


X
"A ty co byś zrobił?"

   Dla Kate dzień rozpoczął się... Wcześnie, bo wstała przed szóstą. Cicho podniosła się z łóżka i podeszła do okna. Nie mogła go otworzyć, ale widać było że powietrze jest rześkie i lekkie. Na dworze panowała mgła, a maleńkie kropelki towarzyszące jej, spływały leniwie po szybie.
   Dziewczyna postanowiła się ubrać i wyjść zaczerpnąć tlenu. Sięgnęła do szafy i wybrała ciepły, kremowy sweter, jeansy i biały podkoszulek. Następnie związała włosy w wysoki kok i po cichu wyszła z dormitorium, a potem z pokoju wspólnego. Oczywiście nie zdążyła poznać wczorajszej nocy całego zamku więc trochę się pogubiła. Błądziła ciemnymi korytarzami gdy nagle...
   - Co wy tu robicie?! - krzyknęła leżąc (znowu) na Fredzie który z kolei leżał na Georgu, a Georg na podłodze bo zderzyli się wpadając na siebie kiedy wychodzili zza rogu.
 - Ciiii - syknęli chórem. - Chcieliśmy zrobić Snape'owi kawał z okazji rozpoczęcia roku szkolnego. - odpowiedział Fred nadal leżąc pod przygniatającą go Kate.
 - Fajnie, a pozwolisz mi wreszcie wstać? - próbowała się wyszarpnąć, ale Fred znowu złapał ją za nadgarstki.
 - Nie. - odpowiedział śmiejąc się.
 - To nie jest śmieszne! Muszę iść na dwór!
 - Po co? - odezwał się George.
 - Słabo mi. - odpowiedziała z irytacją w głosie.
 - No jakoś nie widzę! - Fred znowu się zaśmiał. Kiedy dziewczyna uwolniła ręce, złapał ją George, potem znowu Fred i tak dalej aż po chwili wszyscy zaczęli tarzać się po podłodze łaskocząc przy tym biedną dziewczynę. Z kolei ona kiedy nadarzyła się okazja, puszczała chłopcom sójki w brzuchy. Kilka razy oberwali też od niej z liścia.
   Nagle do ich uszu dobiegł dźwięk kroków. Momentalnie zamarli. To Filch.  Zerwali się na równe nogi, po czym George (samolub) sam teleportował się do dormitorium. Fred również chciał się teleportować ale Kate w ostatniej chwili złapała go za rękę i aportowali się razem.

~*~

   Kate rąbnęła warzą o ziemię. Gdzie była? Po turlała się kilka metrów z zamkniętymi oczami i natrafiła na coś ciepłego i dosyć dużego.
 - O! To ty! - uśmiechnęła się.
 - Jak widać.
 - Eeee, Fred... Gdzie my jesteśmy? - spytała rozglądając się. Leżeli gdzieś na chłodnej ziemi niedaleko jeziora.
 - Nad jeziorem... - powiedział układając się wygodnie by spojrzeć w niebo.
 - Dlaczego? O czym pomyślałeś?
 - O tym że miło by było pójść na spacer... Ty chyba miałaś to w planach?
 - Tak, ale nie chciałam iść tak daleko. Poza tym, po tej bijatyce nie chce mi się już chodzić.
 - Ok, co robimy? - spytał zwracając wzrok w jej stronę.
 - Nie wiem... Ja chyba poleżę... - usadowiła się na ziemi i zamknęła oczy. Po chwili przypomniało jej się że ma na sobie jasny sweter który po takim leżakowaniu na pewno się nie dopierze... A co tam! Teraz czas uczcić ostatnie chwile wolności.
   Minuty mijały, aż między Fredem a Kate nawiązała się rozmowa. Fred głównie pytał o czerwoną magię i o Corra. Czasem się przekomarzali, ale i tak miło im się rozmawiało.
 - I co wtedy czujesz? - spytał po chwili spoglądania nad jezioro.
 - Kiedy?
 - Jak jeździsz... Nie boisz się że Corrowi coś strzeli do głowy i wyrwie ci się i nie daj Boże kogoś zabije? Nie boisz się tej szybkości?
 - Nie. Nie boję się niczego. - odpowiedziała kiedy chłopak na nią spojrzał. Ona jednak nadal patrzyła w niebo. - Co czuję? - chwilę się zastanowiła, marszcząc czoło. - Szczęście. Tak. Szczęście. Wyobraź to sobie, jedziesz z nieograniczoną szybkością, przez nieograniczoną przestrzeń i tylko dodajesz gazu... To jest cudowne!
 - No nie wiem...
 - A ty co byś zrobił na moim miejscu? - spytała pioronując do wzrokiem.
 - Ratował bym swoją dupę przed zębiskami tego konia!
 - Hmmm... Może to dlatego że jesteś zbyt normalny  żeby pojąć jak zajmować się prawdziwym kelpie? - zadrwiła z niego. W jednej chwili Fred podparł się na łokciu i spojrzał ironicznie na Kate.
 - Ja? Normalny?!
 - Haha! No dobra! Żartowałam - i tak na  śmiechach minęła im godzina. Potem zebrali się i poszli na  śniadanie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hmmm... Jakiś taki nijaki :/ Ogólnie to ten rozdział miał być o całym dniu w Hogwarcie, ale chce go mieć już za sobą bo jestem już bardzo zmęczona :( 
KOMENTUJCIE!!!

5 komentarzy:

  1. Twoj blog jest po prostu cudowny*.*
    Zaczełam czytac dzisiaj i juz wszystko przeczytałm;-)Nie martw się,początki są trudne u mnie też nie ma za dużo kom.:-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dziękuję bardzo, ciesze się że się podoba to bardzo miłe :3

      Usuń
  2. nominowałam cię do VERSATILE szczegóły u mnie na blogu http://zawiszaczarn.blogspot.com/ w zakładce nominację

    OdpowiedzUsuń
  3. jaram się Twoim blogiem *___*
    wszystko przeczytałam jednym tchem!
    trochę krótkie notki :|
    super, życzę weny! :)
    pozdrawiam ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety notki krótkie bo nie mam za bardzo czasu pisać :/ wszystko przez szkołę...
      dziękuję za miłe słowa :) cieszę się że się podoba :)

      Usuń