V
"Złota fajerwereka rozbłysną w
przedziale"
Kate nie spała
prawie całą noc. Kiedy jednak udało jej się zasnąć, dręczyły ją koszmary. W
strasznych snach błądziła gdzieś w pustej przestrzeni i słyszała głośne,
wyraźne rżenie Corra. To było wołanie o pomoc, które przez chwilę było donośne
i wrzaskliwe a potem przeradzało się w smutne zawodzenie.
Ciemnowłosa
obudziła się oblana zimnym potem. Ciężko dyszała i bardzo chciało jej się pić.
Spojrzała na zegar który stał na biurku. Była szósta. Podczas gdy Rose smacznie
spała, Kate ostrożnie wygramoliła się z łóżka i wyjęła z komody różdżkę.
Zamyśliła się chwile. "Jedno Accio nie
zaszkodzi" pomyślała. Więc szepnęła:
- Accio woda!
Czekała chwilę po czym do pomieszczenie
wpadł dosyć duży, lewitujący bąbelek wody. Dziewczyna otworzyła usta i
pochłonęła obłoczek. Zrobiło jej się o wiele lepiej.
Niebieskooka położyła
się i rozmyślała o pogrzebie rodziców, który odbył się dwa dni temu. Piękna i
łzawa uroczystość przyprawiła ją o kolejne nie przespane noce i ból.
To niewiarygodne jak to wszystko działo się szybko.
Najpierw zginęli jej rodzice, potem kilka dni nie miała domu, a gdy trafiła już
do nowej rodziny, nie opłacało jej się już nawet rozpakowywać ponieważ niedługo
zaczynał się rok szkolny.
Tak, to już dzisiaj. Dzisiaj równo o jedenastej, odjedzie
Ekspresem Hogwart do nowej szkoły.
Wszystko było już przygotowane, Tonks przysłała książki,
załatwiła też z dyrektorem Hogwartu sprawę Corra. Postanowili że czerwony
kelpie zamieszka w specjalnie wybudowanej stajni, na skraju Zakazanego Lasu,
niedaleko chatki gajowego. I dobrze, przynajmniej nikt niechciany nie będzie
się kręcił obok krwiożerczego zwierzaka.
Kate leżała
rozmyślając, gdy nagle zadzwonił budzik i obudził Rose. Dziewczyny zwlekły się z
łóżek i zeszły w piżamach przygotować śniadanie. Ciocia i wujek wyjechali o piątej
rano w jakiejś biznesowej sprawie.
Niebieskooka wyjęła z szafki płatki zbożowe i postawiła
je na stole. W tym czasie Rose postawiła na stole mleko i talerze. Dziewczyny
zaczęły jeść.
~*~
Wuj i ciotka
przyjechali około dziesiątej.
Rose i Kate
krzątały się na piętrze co chwila znosząc coś na dół. Ciemnowłosa była juz
całkowicie spakowana, odświeżona i gotowa do drogi.
Kiedy zniosły wszystkie kufry i torby do samochodu mogli
wyruszyć na King's Cross. Jechali jakieś półgodziny potem zostawili Kate samą
na stacji. Oczywiście wujek, ciocia oraz Rose pożegnali się z nią serdecznie,
obiecali sobie że będą odpisywać na listy i odjechali.
"Peron 9 i
3/4? Peron... dziewiąty! Ale gdzie 3/4?" myślała spanikowana Kate. Rozglądała
się dookoła wypatrując jakiś ludzi podobnych do czarodziei, na przykład takich
jak ci, wszystkie głowy rude, sowy w wózkach... To czarodzieje! Kate pobiegła w
ich stronę.
Patrzyła chwilę na nich z ukrycia, i nie chcący
podsłuchała rozmowę.
- Ron, szybko!
Pewnie Harry już czeka! - mówiła pulchna kobieta. Potem zwróciła się do dwóch,
bardzo wysokich braci. Kiedy się odwrócili dziewczyna zauważyła że to bliźniacy.
Byli identyczni. Identyczny kolor włosów, oczu, takie same fryzury, nawet
urania.
Niejaki Ron, trochę pulchniejszy i niższy od bliźniaków
złapał za wózek i wbiegł w ścianę z napisem "Peron 9". Zaraz...
Wbiegł w ścianę? Tak, teraz widziała wyraźnie, młodsza dziewczynka wbiegła w
ścianę w ślad za swoim bratem.
- Fred, może
przestaniesz grzebać w kieszeniach i wreszcie się ruszysz?! - mówiła coraz
bardziej zdenerwowana kobieta, patrząc na chłopaka który wyraźnie
zdeterminowany szukał czegoś w kieszeniach.
- To nie Fred,
tylko ja George! - zaprotestował chłopak.
- Kogo jak kogo,
ale nas nie odróżniać? Przecież bardzo się różnimy! - odparł drugi. Kate
zaśmiała się lekko.
- Dobrze nie
gniewajcie się już...- powiedziała i weszła za synami przez ścianę.
Kate również to
zrobiła. Na początki trochę się bała że to jakiś głupi żart, ale mur który
wpuścił ją łaskawie rozwiał jej wątpliwości.
Niestety, nigdzie nie było już widać rudych czupryn i
dziewczyna poczuła się trochę nieswojo, ale postanowiła że spróbuje znaleźć
wolny przedział w pociągu, a potem poszuka rudowłosego rodzeństwa.
Weszła do pociągu
i poszła dalej korytarzem. Wszystkie przedziały były zajęte. Ciemnowłosa
dłuższą chwilę przechodziła przez korytarz mijając uczniów.
Kate drgnęła. Wolny przedział! Można śmiało powiedzieć że
rzuciła się na drzwi niemal nie wyrywając ich z ramy. Zamknęła je nieporadnie i
usiadła przy oknie, ciężko wzdychając.
Spokój nie trwał jednak długo ponieważ do drzwi dopijała
się grupka przyjaciół. Jedna z dwóch dziewczyn otworzyła drzwi przedziału i
cała kupa ludzi wpadła do środka tworząc ogromnego, jak to się mówi, kotleta.
Przyjaciele śmiali się i krzyczeli na siebie coś w stylu "Ała",
"Złaź ze mnie", "Puść moją nogę".
Kate była niezwykle ubawiona tą sytuacją, ale nie wydała
z siebie żadnego dźwięku. Śmiała się tylko w duchu i miała nadzieje że
zaprzyjaźni się z tymi ludźmi.
Po chwili cała
grupka usiadła na swoich miejscach. Nawet nie zauważyli ciemnowłosej siedzącej
cichutko przy oknie. Przyjaciele dalej śmiali się i dokazywali, aż tu nagle...
Do przedziału wleciało coś podobnego do dwóch dużych, złotych iskierek. Złote
fajerwerki rozbłysły w przedziale tworząc obłoki dymu i dwie świecące litery
"G" i "F". Po chwili do pomieszczenia wpadli ci sami
bliźniacy którzy wcześniej kłócili się ze swoją matką na peronie. Rozległy się
wiwaty i brawa na cześć dwóch chłopaków którzy zaczęli się kłaniać i dziękować
za uwagę. Potem podnieśli głowy i rzucili na przedział zawadiackie spojrzenia.
- A kogo my tu
mamy? - powiedział jeden z nich i unosząc jedną brew. Bliźniacy usiedli, a
raczej wepchali się między Kate a rudowłosą dziewczynkę i przyglądając jej się
przedstawili się, cały czas mając na twarzy dowcipny uśmiech a w oczach wesołe
ogniki. Po chwili przedstawili się juz wszyscy. Była tam szatynka Hermiona
Granger, niski Ron Wesley, młoda Ginny Wesley, czarnoełosy chłopak Harry Potter
oraz Fred i George Wesley.
- A ty jesteś? -
spytała Hermiona.
- Nazywam się Kate
Follow. - odparła czarnowłosa.
- Yhyyy... Skąd
jesteś? - spytał jeden z bliźniaków (chyba Fred).
- Teraz mieszkam w
Londynie - dziewczyna nie chciała wyjawiać całego swojego życiorysu. Czuła się
nieswojo w takich przypadkach, a skoro znajomi wyznają chęć do rozmowy to po co
ich zanudzać?
- A dlaczego cię
tu wcześniej nie widzieliśmy? - spytał szybko drugi bliźniak.
- Wcześniej
uczęszczałam do Deumstrangu, ale rodzice przepisali mnie tutaj.
- Cieszysz się że
idziesz do naszej szkoły co? - spytali obydwoje.
- Tak, bardzo! -
roześmiała się.
Po jeszcze kilku
pytaniach i zapoznaniu się Kate i cała paczka byli już ze sobą bardzo zżyci.
Rozmawiali, jedli słodkości wygłupiali się i opowiadali ciemnowłosej o
Hogwarcie i nauczycielach. Nie mogła sobie wyobrazić lepszej podróży do szkoły!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Uf, nareszcie się z tym uporała m :P ciężko było ale się udało. Oto jest! Następny rozdział! Ale nadal nikt nie komentuje, ale ja widzę że jednak ktoś tu zagląda więc piszę dalej :3
Proszę o komentarze :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz