piątek, 8 marca 2013

Rozdział V "Złota fajerwereka rozbłysną w przedziale"


V
"Złota fajerwereka rozbłysną w przedziale"

   Kate nie spała prawie całą noc. Kiedy jednak udało jej się zasnąć, dręczyły ją koszmary. W strasznych snach błądziła gdzieś w pustej przestrzeni i słyszała głośne, wyraźne rżenie Corra. To było wołanie o pomoc, które przez chwilę było donośne i wrzaskliwe a potem przeradzało się w smutne zawodzenie.
   Ciemnowłosa obudziła się oblana zimnym potem. Ciężko dyszała i bardzo chciało jej się pić. Spojrzała na zegar który stał na biurku. Była szósta. Podczas gdy Rose smacznie spała, Kate ostrożnie wygramoliła się z łóżka i wyjęła z komody różdżkę. Zamyśliła się chwile. "Jedno Accio nie zaszkodzi" pomyślała. Więc szepnęła:
 - Accio woda!
   Czekała chwilę po czym do pomieszczenie wpadł dosyć duży, lewitujący bąbelek wody. Dziewczyna otworzyła usta i pochłonęła obłoczek. Zrobiło jej się o wiele lepiej.
   Niebieskooka położyła się i rozmyślała o pogrzebie rodziców, który odbył się dwa dni temu. Piękna i łzawa uroczystość przyprawiła ją o kolejne nie przespane noce i ból.
To niewiarygodne jak to wszystko działo się szybko. Najpierw zginęli jej rodzice, potem kilka dni nie miała domu, a gdy trafiła już do nowej rodziny, nie opłacało jej się już nawet rozpakowywać ponieważ niedługo zaczynał się rok szkolny.
Tak, to już dzisiaj. Dzisiaj równo o jedenastej, odjedzie Ekspresem Hogwart do nowej szkoły.
Wszystko było już przygotowane, Tonks przysłała książki, załatwiła też z dyrektorem Hogwartu sprawę Corra. Postanowili że czerwony kelpie zamieszka w specjalnie wybudowanej stajni, na skraju Zakazanego Lasu, niedaleko chatki gajowego. I dobrze, przynajmniej nikt niechciany nie będzie się kręcił obok krwiożerczego zwierzaka.
   Kate leżała rozmyślając, gdy nagle zadzwonił budzik i obudził Rose. Dziewczyny zwlekły się z łóżek i zeszły w piżamach przygotować śniadanie. Ciocia i wujek wyjechali o piątej rano w jakiejś biznesowej sprawie.
Niebieskooka wyjęła z szafki płatki zbożowe i postawiła je na stole. W tym czasie Rose postawiła na stole mleko i talerze. Dziewczyny zaczęły jeść.

~*~

   Wuj i ciotka przyjechali około dziesiątej.
   Rose i Kate krzątały się na piętrze co chwila znosząc coś na dół. Ciemnowłosa była juz całkowicie spakowana, odświeżona i gotowa do drogi.
Kiedy zniosły wszystkie kufry i torby do samochodu mogli wyruszyć na King's Cross. Jechali jakieś półgodziny potem zostawili Kate samą na stacji. Oczywiście wujek, ciocia oraz Rose pożegnali się z nią serdecznie, obiecali sobie że będą odpisywać na listy i odjechali.

   "Peron 9 i 3/4? Peron... dziewiąty! Ale gdzie 3/4?" myślała spanikowana Kate. Rozglądała się dookoła wypatrując jakiś ludzi podobnych do czarodziei, na przykład takich jak ci, wszystkie głowy rude, sowy w wózkach... To czarodzieje! Kate pobiegła w ich stronę.
Patrzyła chwilę na nich z ukrycia, i nie chcący podsłuchała rozmowę.
 - Ron, szybko! Pewnie Harry już czeka! - mówiła pulchna kobieta. Potem zwróciła się do dwóch, bardzo wysokich braci. Kiedy się odwrócili dziewczyna zauważyła że to bliźniacy. Byli identyczni. Identyczny kolor włosów, oczu, takie same fryzury, nawet urania.
Niejaki Ron, trochę pulchniejszy i niższy od bliźniaków złapał za wózek i wbiegł w ścianę z napisem "Peron 9". Zaraz... Wbiegł w ścianę? Tak, teraz widziała wyraźnie, młodsza dziewczynka wbiegła w ścianę w ślad za swoim bratem.
 - Fred, może przestaniesz grzebać w kieszeniach i wreszcie się ruszysz?! - mówiła coraz bardziej zdenerwowana kobieta, patrząc na chłopaka który wyraźnie zdeterminowany szukał czegoś w kieszeniach.
 - To nie Fred, tylko ja George! - zaprotestował chłopak.
 - Kogo jak kogo, ale nas nie odróżniać? Przecież bardzo się różnimy! - odparł drugi. Kate zaśmiała się lekko.
 - Dobrze nie gniewajcie się już...- powiedziała i weszła za synami przez ścianę.
   Kate również to zrobiła. Na początki trochę się bała że to jakiś głupi żart, ale mur który wpuścił ją łaskawie rozwiał jej wątpliwości.
Niestety, nigdzie nie było już widać rudych czupryn i dziewczyna poczuła się trochę nieswojo, ale postanowiła że spróbuje znaleźć wolny przedział w pociągu, a potem poszuka rudowłosego rodzeństwa.
   Weszła do pociągu i poszła dalej korytarzem. Wszystkie przedziały były zajęte. Ciemnowłosa dłuższą chwilę przechodziła przez korytarz mijając uczniów.
Kate drgnęła. Wolny przedział! Można śmiało powiedzieć że rzuciła się na drzwi niemal nie wyrywając ich z ramy. Zamknęła je nieporadnie i usiadła przy oknie, ciężko wzdychając.
Spokój nie trwał jednak długo ponieważ do drzwi dopijała się grupka przyjaciół. Jedna z dwóch dziewczyn otworzyła drzwi przedziału i cała kupa ludzi wpadła do środka tworząc ogromnego, jak to się mówi, kotleta. Przyjaciele śmiali się i krzyczeli na siebie coś w stylu "Ała", "Złaź ze mnie", "Puść moją nogę".
Kate była niezwykle ubawiona tą sytuacją, ale nie wydała z siebie żadnego dźwięku. Śmiała się tylko w duchu i miała nadzieje że zaprzyjaźni się z tymi ludźmi.
   Po chwili cała grupka usiadła na swoich miejscach. Nawet nie zauważyli ciemnowłosej siedzącej cichutko przy oknie. Przyjaciele dalej śmiali się i dokazywali, aż tu nagle... Do przedziału wleciało coś podobnego do dwóch dużych, złotych iskierek. Złote fajerwerki rozbłysły w przedziale tworząc obłoki dymu i dwie świecące litery "G" i "F". Po chwili do pomieszczenia wpadli ci sami bliźniacy którzy wcześniej kłócili się ze swoją matką na peronie. Rozległy się wiwaty i brawa na cześć dwóch chłopaków którzy zaczęli się kłaniać i dziękować za uwagę. Potem podnieśli głowy i rzucili na przedział zawadiackie spojrzenia.
 - A kogo my tu mamy? - powiedział jeden z nich i unosząc jedną brew. Bliźniacy usiedli, a raczej wepchali się między Kate a rudowłosą dziewczynkę i przyglądając jej się przedstawili się, cały czas mając na twarzy dowcipny uśmiech a w oczach wesołe ogniki. Po chwili przedstawili się juz wszyscy. Była tam szatynka Hermiona Granger, niski Ron Wesley, młoda Ginny Wesley, czarnoełosy chłopak Harry Potter oraz Fred i George Wesley.
 - A ty jesteś? - spytała Hermiona.
 - Nazywam się Kate Follow. - odparła czarnowłosa.
 - Yhyyy... Skąd jesteś? - spytał jeden z bliźniaków (chyba Fred).
 - Teraz mieszkam w Londynie - dziewczyna nie chciała wyjawiać całego swojego życiorysu. Czuła się nieswojo w takich przypadkach, a skoro znajomi wyznają chęć do rozmowy to po co ich zanudzać?
 - A dlaczego cię tu wcześniej nie widzieliśmy? - spytał szybko drugi bliźniak.
 - Wcześniej uczęszczałam do Deumstrangu, ale rodzice przepisali mnie tutaj.
 - Cieszysz się że idziesz do naszej szkoły co? - spytali obydwoje.
 - Tak, bardzo! - roześmiała się.
   Po jeszcze kilku pytaniach i zapoznaniu się Kate i cała paczka byli już ze sobą bardzo zżyci. Rozmawiali, jedli słodkości wygłupiali się i opowiadali ciemnowłosej o Hogwarcie i nauczycielach. Nie mogła sobie wyobrazić lepszej podróży do szkoły!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Uf, nareszcie się z tym uporała m :P ciężko było ale się udało. Oto jest! Następny rozdział! Ale nadal nikt nie komentuje, ale ja widzę że jednak ktoś tu zagląda więc piszę dalej :3 

Proszę o komentarze :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz