czwartek, 7 marca 2013

Rozdział IV "Wreszcie mogła nacieszyć się słońcem"


IV
"Wreszcie mogła nacieszyć się słońcem"

   Dzień zaczął się zwyczajnie. Kate obudziła się jak zwykle w białym pomieszczeniu. Poszła szybko się wykąpać i wróciła do pokoju w którym już czekało na nią śniadanie. Kiepskie śniadanie. Bułka z białym serkiem i szklanka mleka. Jak miała być spokojniejsza kiedy cały dzień (a czasem i całą noc) burczało jej w brzuchu?
   Wyobrażając sobie pierwszy dzień w nowym domu zabrała się do jedzenia.

~*~
   Około godziny dwunastej przyjechał wujek Bob. Spakował rzeczy Kate do swojego obszernego Jeepa i porozmawiał chwilę z Tonks. Po jakimś czasie wsiedli do samochodu i odjechali w stronę Londynu.
Kate przespała całą drogę. Słodko spała gdy nagle coś oplotło jej szyję. Gdy tylko otworzyła oczy, stało się jasne że to Rose, przytula ją bez słowa wywlekając z samochodu. Chwilę tak stały przed domem przytulając się gdy nagle podeszła ciocia Bell i zaprosiła wszystkich do środka.
   Dom był bardzo przytulny. Kate znała go już jak własną kieszeń, ponieważ co roku spędzała w nim przynajmniej dwa tygodnie (a czasem nawet i dwa miesiące). Zdążyła więc poznać też całą okolicę. Dobrze pamiętała że dwie ulice dalej znajduje się plac zabaw a niedaleko niego ogromna fontanna w której dziewczyny (w młodości) lubiły się pluskać. Z kolei zupełnie w drugą stronę od placu zabaw znajdowała się łąka i dosyć duży las.
   Ciotka szybko wystawiła kolację na stół i wszyscy zaczęli pałaszować. Kate objadła się jak bąk i już po kilku kawałkach kurczaka miała  dość. Jedzenia było pyszne, poza tym było go pod dostatkiem i szkoda by było gdyby się zmarnowało.
   Kiedy Rose zauważyła że Kate jest już pełna, wstała od stołu i oznajmiła że obie dziewczyny pójdą do swojego pokoju żeby ciemnowłosa się rozpakowała. Kate szybko się uwinęła ponieważ blondynka pomogła jej w składaniu ubrań które przez całą drogę leżały zmięte w podróżnej torbie.
Potem na półce nad łóżkiem niebieskooka położyła swoje książki i wyciągnęła z kieszeni torby różdżkę. Przyglądała się jej bardzo uważnie. Obracała ją w rękach i oglądała jej każdy cal. Tak dawno jej nie używala...
  
   Kiedy dziewczyny ogarnęły swój pokój  Kate poprosiła Rose żeby przeszły się drogą w stronę lasu.
 - Czemu  nie. - odpowiedziała jasnowłosa i ruszyły ulicą przedmieść.
   Krajobraz był przepiękny. Letnie słońce zachodziło za lasem i rzucało jasne promienie na rozgrzany jeszcze asfalt. Oświetlały twarze dziewczyn, a Kate czuła się rewelacyjnie. Wreszcie mogła nacieszyć się słońcem. Przez te kilka dni kiedy przebywała w białym pokoju, prawie w ogóle nie wyglądała za okno. Teraz kiedy było jej tak ciepło czuła się jak nowo narodzona. Słońce w pewnym sensie podnosiło ją na duchu i tak było też teraz.
 - To, kiedy jedziesz do Hogwartu? - odezwała się nagle Rose.
 - Za pięć dni, nie opłacało mi się nawet rozpakowywać. - rzuciła ponuro.
   Przyjaciółki szły dalej w stronę słońca a piękne, leniwe promienie oświetlały im drogę.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Znowu taki krótki i jakiś taki nieciekawy... No ale niestety, musiałam jakoś opisać ten przyjazd do wujostwa, chociaż nie miałam jakoś do tego głowy. Chcę skończyć już tą część kiedy Kate jeszcze jest w Londynie i w ogóle nie używa magii ;D 

Czekam na komentarze ;) (choć już straciłam nadzieje że ktoś w ogóle zacznie komentować -_-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz