VIII
"Hogwart wyglądał pięknie"
Łódki były
dwuosobowe. Pierwsi uczniowie już wypływali trzymając w rękach jarzące się
latarnie.
Kate weszła do pierwszej lepszej łódki i czekała aż ktoś
usiądzie obok niej. Przybyszem okazała się jedenastoletnia dziewczynka, która
wydawała się wystraszona... Lub smutna. Niebieskooka na początku nie zwracała
na nią uwagi i spokojnie czekała, aż magiczna łódka zacznie płynąć w stronę
zamku. W końcu łódka zaczęła rozdzierać taflę wody.
Kate spojrzała
na zamek. Hogwart wyglądał pięknie. W malutkich okienkach świeciło jasne
światło, a blask księżyca oświetlał dachówki wież. Dziewczyna zaczęła się
rozglądać. W końcu natrafiła wzrokiem na dziewczynkę która wpatrywała się
wystraszonymi oczyma w blask latarni w łódce.
Ciemnowłosa nie
była człowiekiem ponurym i smutnym, lecz ostatnie wydarzenia bardzo ją
zmieniły... Chwilę się nad tym zastanawiała i stwierdziła że owszem-zmieniła
się ale nie na tyle, żeby nikogo już nigdy nie rozśmieszyć lub pocieszyć.
Kate zaczęła
trzeć dłoń o dłoń krzesząc drobne iskierki. Trochę to trwało, ale w końcu na
jej dłoni pojawił się nienaturalnie czerwony płomień. Włosy dziewczyny
przybrały czerwony kolor (tak zawsze działo się gdy Kate używała czerwonej magii),
a mała dziewczynka spojrzała na nią z przerażeniem.
Niebieskooka
złapała jedenastolatkę za nadgarstek a ta próbowała ją cofnąć z przerażeniem.
Kate posłała jej mordercze i trochę irytujące spojrzenie i przysunęła jej dłoń
do swojej. Dziewczynka była przerażona, milczała ale bardzo ciężko oddychała.
Kate położyła jej powoli płomyk na bladej rączce. Ku zdziwieniu jedenastolatki,
ogień jej nie parzył, a nawet przyjemnie szczypał.
Dziewczynka
wzięła w obie dłonie czerwony płomyczek i zaczęła się w niego wpatrywać. Kate
skrzywiła się a z płomyczka utworzyły się literki przedstawiające "Nie bój
się magii" Jedenastolatka uśmiechnęła się i zachichotała.
Dalsza podróż
minęła w milczeniu, ale w takim miłym milczeniu...
~*~
Kate brnęła już
po kamiennych schodach co chwilę kogoś potrącając. Zabawnie wyglądała taka
(dosyć) wysoka dziewczyna wśród małych jedenastolatków. Po chwili grupa
zatrzymała się a u szczytu schodów stanęła profesor Mcgonagall. Zaczęła coś
tłumaczyć ale Kate była tak zdenerwowana że nie słuchała jej zupełnie, tylko
rozglądała się dookoła wypatrując znajomych. Jej oczy zatrzymały się na ogromnych
drzwiach za gadającą psorką. Drzwi do Wielkiej Sali, już niedługo Kate wejdzie
tam i zostanie wyczytana z listy by dołączyć do jednego z czterech domów.
Kobieta w
szpiczastym kapeluszu przestała mówić i wielkie drzwi otworzyły się po czym cała
grupa weszła za profesorką do środka sali. Piękne pomieszczenie wyglądało jak z
bajki. Z lewej i z prawej strony znajdowały się ogromne stoły przy których siedzieli starsi
uczniowie, a nad nimi świeciło wyczarowane gwieździste niebo.
Na przeciw
idących, znajdował się stół nauczycieli. Niebieskooka rozpoznała tylko jednego
- Hagrida. Brodaty półolbrzym siedział uśmiechnięty patrząc prosto na Kate.
Dziewczyna się trochę speszyła, chyba już wszyscy zauważyli że jest najwyższa z
towarzystwa i na pewno nie ma jedenastu lat.
Mcgonagall
weszła na stopień i wskazała na stołek stojący obok niej... A na nim, jak to ją
Kate nazwała Tara Przydziału. Dziewczyna zaśmiała się w duchu.
- Kiedy kogoś
wyczytam - odezwała się psorka - podchodzi tutaj. Wtedy włożę mu na głowę Tiarę
Przydziału... Która wskaże wam wasze domy. - wyczytała pierwsze nazwisko.
Dzieci kolejno
podchodziły do stołka, a Tiara odzywała się ludzkim głosem i wykrzykiwała domy
nowych uczniów.
- Kate Follow. -
odezwała się pani profesor.
Kate nagle się
ocknęła. Czym prędzej ruszyła w stronę stołka i usiadła na nim. Mcgonagall
włożyła jej na głowę Tiarę, a ta odezwała się:
- Hmm, kogo my tu
mamy! - czapka zaczęła się zastanawiać. - Hmm... Mądra, odważna... Lojalna! -
wykrzykiwała - Gdzie by cię tu przydzielić...? - Kate zaczęła coś bąkać że
chciałaby być ze znajomymi w jednym domu. - Do Gryffindoru?! Hmm... A mi
bardziej pasujesz do Slytherinu - dziewczyna zaczęła się sprzeciwiać, nikogo z
tamtych nie znała. - Nie?! No dobrze, niech będzie Gryffindor!
Rozległy się
gromkie brawa. Kate zeszła ze stołka i pognała do stolika znajomych. Usiadła
obok Freda (tak jej się przynajmniej wydawało, bo równie dobrze to mógł być
George), a wszyscy zaczęli jej gratulować. W końcu przemówił dyrektor szkoły.
Mówił coś o nowym roku szkolnym, o ocenach, o obronie przed czarną magią, no
i... Aha! O jedzeniu! Stół pokrył się różnymi smakołykami, kurczakiem, kremem z
dyni, żelkami, lizakami, pure, sosami, pieczeniami, jabłkami i innymi
pysznościami. Kate, głodna jak wilk zabrała się do jedzenia i jednocześnie
poznawała już nowych znajomych ze swojego domu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No, no widzę że się wam podoba, bo odwiedzin mam dużo... Ale czemu nie komentujecie? :(
No nic, macie tu ósemkę :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz