czwartek, 14 marca 2013

VIII "Hogwart wyglądał pięknie"


VIII
"Hogwart wyglądał pięknie"

   Łódki były dwuosobowe. Pierwsi uczniowie już wypływali trzymając w rękach jarzące się latarnie.
Kate weszła do pierwszej lepszej łódki i czekała aż ktoś usiądzie obok niej. Przybyszem okazała się jedenastoletnia dziewczynka, która wydawała się wystraszona... Lub smutna. Niebieskooka na początku nie zwracała na nią uwagi i spokojnie czekała, aż magiczna łódka zacznie płynąć w stronę zamku. W końcu łódka zaczęła rozdzierać taflę wody.
   Kate spojrzała na zamek. Hogwart wyglądał pięknie. W malutkich okienkach świeciło jasne światło, a blask księżyca oświetlał dachówki wież. Dziewczyna zaczęła się rozglądać. W końcu natrafiła wzrokiem na dziewczynkę która wpatrywała się wystraszonymi oczyma w blask latarni w łódce.
   Ciemnowłosa nie była człowiekiem ponurym i smutnym, lecz ostatnie wydarzenia bardzo ją zmieniły... Chwilę się nad tym zastanawiała i stwierdziła że owszem-zmieniła się ale nie na tyle, żeby nikogo już nigdy nie rozśmieszyć lub pocieszyć.
   Kate zaczęła trzeć dłoń o dłoń krzesząc drobne iskierki. Trochę to trwało, ale w końcu na jej dłoni pojawił się nienaturalnie czerwony płomień. Włosy dziewczyny przybrały czerwony kolor (tak zawsze działo się gdy Kate używała czerwonej magii), a mała dziewczynka spojrzała na nią z przerażeniem.
   Niebieskooka złapała jedenastolatkę za nadgarstek a ta próbowała ją cofnąć z przerażeniem. Kate posłała jej mordercze i trochę irytujące spojrzenie i przysunęła jej dłoń do swojej. Dziewczynka była przerażona, milczała ale bardzo ciężko oddychała. Kate położyła jej powoli płomyk na bladej rączce. Ku zdziwieniu jedenastolatki, ogień jej nie parzył, a nawet przyjemnie szczypał.
   Dziewczynka wzięła w obie dłonie czerwony płomyczek i zaczęła się w niego wpatrywać. Kate skrzywiła się a z płomyczka utworzyły się literki przedstawiające "Nie bój się magii" Jedenastolatka uśmiechnęła się i zachichotała.
   Dalsza podróż minęła w milczeniu, ale w takim miłym milczeniu...

~*~

   Kate brnęła już po kamiennych schodach co chwilę kogoś potrącając. Zabawnie wyglądała taka (dosyć) wysoka dziewczyna wśród małych jedenastolatków. Po chwili grupa zatrzymała się a u szczytu schodów stanęła profesor Mcgonagall. Zaczęła coś tłumaczyć ale Kate była tak zdenerwowana że nie słuchała jej zupełnie, tylko rozglądała się dookoła wypatrując znajomych. Jej oczy zatrzymały się na ogromnych drzwiach za gadającą psorką. Drzwi do Wielkiej Sali, już niedługo Kate wejdzie tam i zostanie wyczytana z listy by dołączyć do jednego z czterech domów.
   Kobieta w szpiczastym kapeluszu przestała mówić i wielkie drzwi otworzyły się po czym cała grupa weszła za profesorką do środka sali. Piękne pomieszczenie wyglądało jak z bajki. Z lewej i z prawej strony znajdowały się ogromne  stoły przy których siedzieli starsi uczniowie, a nad nimi świeciło wyczarowane gwieździste niebo.
 Na przeciw idących, znajdował się stół nauczycieli. Niebieskooka rozpoznała tylko jednego - Hagrida. Brodaty półolbrzym siedział uśmiechnięty patrząc prosto na Kate. Dziewczyna się trochę speszyła, chyba już wszyscy zauważyli że jest najwyższa z towarzystwa i na pewno nie ma jedenastu lat.
   Mcgonagall weszła na stopień i wskazała na stołek stojący obok niej... A na nim, jak to ją Kate nazwała Tara Przydziału. Dziewczyna zaśmiała się w duchu.
 - Kiedy kogoś wyczytam - odezwała się psorka - podchodzi tutaj. Wtedy włożę mu na głowę Tiarę Przydziału... Która wskaże wam wasze domy. - wyczytała pierwsze nazwisko.
   Dzieci kolejno podchodziły do stołka, a Tiara odzywała się ludzkim głosem i wykrzykiwała domy nowych uczniów.
 - Kate Follow. - odezwała się pani profesor.
   Kate nagle się ocknęła. Czym prędzej ruszyła w stronę stołka i usiadła na nim. Mcgonagall włożyła jej na głowę Tiarę, a ta odezwała się:
 - Hmm, kogo my tu mamy! - czapka zaczęła się zastanawiać. - Hmm... Mądra, odważna... Lojalna! - wykrzykiwała - Gdzie by cię tu przydzielić...? - Kate zaczęła coś bąkać że chciałaby być ze znajomymi w jednym domu. - Do Gryffindoru?! Hmm... A mi bardziej pasujesz do Slytherinu - dziewczyna zaczęła się sprzeciwiać, nikogo z tamtych nie znała. - Nie?! No dobrze, niech będzie Gryffindor!
   Rozległy się gromkie brawa. Kate zeszła ze stołka i pognała do stolika znajomych. Usiadła obok Freda (tak jej się przynajmniej wydawało, bo równie dobrze to mógł być George), a wszyscy zaczęli jej gratulować. W końcu przemówił dyrektor szkoły. Mówił coś o nowym roku szkolnym, o ocenach, o obronie przed czarną magią, no i... Aha! O jedzeniu! Stół pokrył się różnymi smakołykami, kurczakiem, kremem z dyni, żelkami, lizakami, pure, sosami, pieczeniami, jabłkami i innymi pysznościami. Kate, głodna jak wilk zabrała się do jedzenia i jednocześnie poznawała już nowych znajomych ze swojego domu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

No, no widzę że się wam podoba, bo odwiedzin mam dużo... Ale czemu nie komentujecie? :(

No nic, macie tu ósemkę :3 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz