XI
"Trzeba uczcić ten rok szkolny, prawda?"
Śniadanie
przebiegło im bardzo miło. Wszyscy pałaszowali różne słodkości i wypijali
najrozmaitsze napoje.
Kate jednak nie mogła niczego przełknąć. Jedzenie
dosłownie rosło jej w buzi, to było oczywiste, objadła się poprzedniej nocy i
teraz nie miała siły wcisnąć w siebie nawet płatków z mlekiem.
Kiedy profesor
Dumbledor zabrał głos wszyscy zwrócili głowy w jego stronę. Dyrektor mówił o
planie lekcji na dziś. Okazało się że trzecia klasa ma lekcje z piątą. Ale
niestety jak na złość, mieli lekcje z ofiarą dowcipu bliźniaków czyli z
profesorem Snape'm.
Gryfoni spuścili głowy a na ich twarzach pojawiły się
niemrawe grymasy, na co George odezwał się z uśmiechem na twarzy:
- No to co
braciszku? Trzeba uczcić ten rok szkolny, prawda? - mrugnął znacząco do Kate.
- No a czym to
chcecie uczcić? Hmmm...? - powiedziała z uśmiechem Kate.
- Wagarami
oczywiście! - krzyknęli chórem. - Może chcesz iść? - popatrzyli chwilę na Kate
a ta chwilę się zastanowiła. W sumie czemu nie? Ten dzień zaczął się tak
przyjemnie... W takim razie niech dalej będzie przyjemny! Poza tym dziewczyna
nie miała ochoty tak od razu zacząć się uczyć i słuchać na lekcjach. Zatroszczy
się o to potem.
- Pewnie! -
powiedziała a Hermiona, siedząca obok ciemnowłosej, otworzyła szeroko
buzię. Nie przewidywała takiego obrotu spraw, nie sądziła że Kate będzie
chciała już pierwszego dnia pójść na wagary. Wyglądała na wykształconą i zdolną
czarodziejkę więc panna Grenger od samego początku ją polubiła. Teraz jednak
się nad tym zastanowiła... Nie, nadal ją lubiła.
Nagle do stołu
podeszła profesor Mcgonagall.
- Kate, mogę cię prosić na słówko?
Pani profesor zaprowadziła ciemnowłosą dziewczynę poza
Wielką Salę i przekazała jej wiadomość:
- Posłuchaj Kate,
jutro przyjeżdża ten twój... eh... - westchnęła nauczycielka.
- Chodzi pani o
Corra, tak? - spytała niebieskooka, lekko poirytowana.
- Tak. Więc chodzi
o to że musisz być obecna przy wyprowadzaniu go z pociągu. Bądź o jedenastej
przy chatce Hagrida, on zaprowadzi cię dalej.
- powiedziała szybko.
- Dobrze,
dziękuję. - uśmiechnęła się i odeszła. Potem weszła z powrotem do Wielkiej Sali
ale tylko skinęła ręką na bliźniaków. Oni zaś pospiesznie wstali, i
zaprowadzili Kate w pewne bardzo dziwne miejsce.
~*~
Kiedy ich
pierwsza lekcja się rozpoczęła a na korytarzach nie było już żywej duszy,
grupka wagarowiczów wymknęła się szybko z zamku, którego o dziwo nikt nie
pilnował.
Bracia
zaprowadzili Kate do Hogsmade. Fred i George pokazali Kate do swój ulubiony sklep. Zatrzymali się przed kolorową wystawą po czym weszli do środka.
Sklep Zonka upstrzony był różnymi przedmiotami do robienia psikusów. Po dłuuugim oglądaniu dostępnych rzeczy Kate zdecydowała się kupić dwie łajnobomby i peruwiański proszek natychmiastowej ciemności.
Sklep Zonka upstrzony był różnymi przedmiotami do robienia psikusów. Po dłuuugim oglądaniu dostępnych rzeczy Kate zdecydowała się kupić dwie łajnobomby i peruwiański proszek natychmiastowej ciemności.
Gdy wyszli zza
chmur pierwszy raz w tym dniu wyszło słońce. Panowała przyjemna pogoda a
jesienna aura dodawała wiosce uroku. Cała trójka zaś błądziła uliczkami, aż
doszli na skraj miasteczka.
- Co to za
budynek? - spytała niebieskooka patrząc na stary dom, albo raczej ruderę. Georg
jedzący wtedy lizaka z Miodowego Królestwa chciał coś powiedzieć, więc zająkną
się, krztusząc się przy tym śliną. A kiedy jeden z bliźniaków tak sobie kasłał,
Fred odpowiedział patrząc w stronę budynku.
- To? Wrzeszcząca
Chata. Podobno jest nawiedzona. - zaczął klepać brata po plecach.
- Eee, to chodźmy stąd, nie ma tu nic ciekawego. Może
pójdziemy gdzieś usiąść? - powiedziała chcąc zawrócić.
- Jak to nie ma tu
nic ciekawego?! To najczęściej nawiedzany dom w Wielkiej Brytanii! - zwrócił
się do niej Georg.
- Duchy to nic
ciekawego. Poza tym skoro tam straszą to pewnie czują się tam dobrze, po co im
przeszkadzać? - machnęła ręką i kontynłowała - Ja widywałam duchy od kąt
pamiętam, kilka nawet mieszkało u mnie w domu. Niektóre są dosyć złośliwe, na
przykład ten który podłożył mi nogę na schodach.
- A wiesz że w
Hogwarcie też są duchy? - spytał jeden z braci.
- Tak wiem, po
pierwsze, wyczułam je, po drugie, widziałam ektoplazmę między drzwiami lochach, po
trzecie, wiedziałam jednego w Wielkiej Sali. Przyszedł przywitać się ze
Slytherinem. - odpowiedziała. Po kilku minutach usadowili się na wielkim głazie
niedaleko ogrodzenia które oddzielało teren Wrzeszczącej Chaty od drogi do
Hogsmade. Jedli różne słodycze, niektóre powodowały uśmiechy na ich twarzach. W
końcu jednak musieli już wracać, mieli być w szkole na drugą lekcje, ale
okazało się że ona też ich ominęła ponieważ się zasiedzieli.
Szli tak co
chwilę wymyślając jakiś nowy temat do rozmowy, gdy nagle jeden z chłopaków zagadną
Kate na temat quidditcha.
- Grasz? - spytał
z zaciekawieniem Fred.
- Niezupełnie...
Ale często grałam z tatą... - posmutniała, te wspomnienia tak bardzo ją bolały.
- ... Choć to tylko tak dla zabawy...
- Wiesz, pewnie
niedługo będzie nabór do drużyny. Może się zgłosisz? - spytał Georg uśmiechając
się szelmowsko.
- Tak... Nie...
Nie wiem, szczerze mówiąc to nie gram zawodowo, no i dawno nie trenowałam. -
zawstydziła się trochę. To już prawie rok, prawdę mówiąc zapomniała już jak się
trzyma miotłę. Oddaliła się od tej gry ponieważ bardzo zaangażowała się w prace
z Correm. Po za tym jej ojciec również nie miał ostatnio czasu...
- Spokojnie,
spokojnie - Fred poklepał ją po plecach - Wujek Fred i ciocia Georg pomogą ci w
treningach, prawda bracie? - zapytał entuzjastycznie.
- Hej! Dlaczego ja
jestem ciocią?! - zirytował się. Kate zachichotała, cieszyła się na myśl że
poznała takich pozytywnych ludzi.
- Bo nie jesteś
taki męski jak ja! - Fred klepną się w pierś i staną na baczność.
- W takim razie
jaki ja jestem?
- Babski! -
wykrzyknęła niebieskooka, a widząc szarmancki uśmieszek na twarzy Georga
zaczęła biec sprintem w kierunku zamku.
~*~
Kiedy doszli do
szkoły już rozpoczynała się przerwa. Przemknęli obok nauczycieli prosto na
błonia, gdzie bliźniacy zaczepili Olivera Wooda i spytali kiedy odbędzie się
nabór do drużyny. Kate ucieszyła się ponieważ okazało się że wydarzenie
odbędzie się za pięć dni. Ciemnowłosa zdąży popracować z Correm i potrenować z
braćmi Wesley.
Dzień minął
dziewczynie bardzo szybko, ale lekcje strasznie jej się dłużyły. Cieszyła się
jedynie z tego że każdą lekcję i przerwę spędzała z Hermioną. Mimo że szatynka
sprawiała wrażenie poważnej kujonicy, Kate odnalazła z nią wspólny język. Obie
kochały książki i często je czytały, wymieniły się kilkoma tytułami i opiniami na
temat swoich papierowych przyjaciół.
Kiedy tylko
niebieskooka odrobiła pracę domową i nadrobiła dwie stracone lekcje, rzuciła
się na łóżko i zaczęła pisać notatkę w pamiętniku.
Kochany Pamiętniku,
Dzień miną mi
bardzo miło. Uczciłam mój pierwszy rok szkolny w Hogwarcie wagarami z Fredem i
Georgiem. Zabrali mnie to pobliskiej wioski czarodziei, gdzie odwiedziliśmy kilka
sklepów ze słodyczami i magicznymi psikusami.
Bardzo polubiłam
tych chłopaków, i wydaje mi się że ja też przypadłam im do gustu. Razem
żartujemy i rozmawiamy jak starzy przyjaciele. Bardzo się cieszę że ich
poznałam, z nikim tak dobrze mi się nigdy nie rozmawiało.
Prawie cały dzień
spędziłam z Hermioną. Na początku sądziłam że to sztywna kujonica, ale gdy się
ją pozna bliżej można z nią pogadać na każdy temat.
Chciałabym też
bliżej poznać Ginny, ale jak na razie nie mam za bardzo czasu. Może jutro uda
nam się zamienić kilka słów?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i jest. Takie wypociny, jałowe teksty i ogólnie ten rozdział jakiś taki nieciekawy :/
Hmmm... Notki za krótkie? Nic jak na razie na to nie poradzę :/ Ale może kompromis? Postaram się robić dłuższe posty (lecz niczego nie obiecuję xD) ale za to będą rzadziej dodawane. Co wy na to? :P
A następny rozdział dodam jak pod tym postem będzie co najmniej 4 komentarzy. To co? Sprostacie zadaniu?
Hmmm... Notki za krótkie? Nic jak na razie na to nie poradzę :/ Ale może kompromis? Postaram się robić dłuższe posty (lecz niczego nie obiecuję xD) ale za to będą rzadziej dodawane. Co wy na to? :P
A następny rozdział dodam jak pod tym postem będzie co najmniej 4 komentarzy. To co? Sprostacie zadaniu?
a ja uwielbiam te wypociny! ;3
OdpowiedzUsuńprzybywaj czym prędzej z nową notką, kobieto! ♥
"Wujek Fred i ciocia Georg pomogą ci w treningach" o mało nie spadłam z krzesła ze śmiechu :D
o kurde, chcę więcej, zdecydowanie! ♥
ojejku :3 jakie to fajnie jak ktoś komentuje i mu się podoba! :) uchachana jestem że ojeju! :)
Usuńnotka się pisze, ale dodam ją chyba dopiero w sobotę bo znowu matematyka -_- i nauka...
to widzę, że nie tylko ja mam konkretny romans z matematyką, juhu! ;3
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńŚwietna notka jak zawsze!
OdpowiedzUsuńSzybko dodawaj następną!:)
Kocham tego blogusa <3
OdpowiedzUsuń