sobota, 20 kwietnia 2013

XIV "...nie chcemy żebyś wyglądała jak got!"


XIV
"...nie chcemy żebyś wyglądała jak got!"


   Minął już tydzień od dnia kiedy w jednej z klas Fred i Kate stworzyli basen. Dużo uczniów postrzegało ich teraz inaczej. Ona była cwaną dziewczyną popełniającą głupie i zarazem śmieszne błędy, on zaś chłopcem który jej w tym pomagał i razem z nią ponosił za to odpowiedzialność. Chodziły nawet po szkole plotki że Fred jest chłopakiem Kate, co oczywiście nie było prawdą. Dziewczyna bała się związku i zawsze postrzegała chłopców jak przyjaciół a nie sympatię. Ponadto ciemnowłosa wiedziała że Fred nic do niej nie czuje i nie będzie czuł. Rudzielec traktował niebieskooką jak siostrę ponieważ byli bardzo do siebie podobni. Nie  z wyglądu oczywiście, ale z charakteru. Oboje lubili żartować, dobrze czuli się w towarzystwie, i umieli wszystkich rozśmieszyć. "Pasujemy do siebie" pomyślał Fred, ale zaraz skarcił się za tą myśl, brzmiało to jednoznacznie.

~*~

   Kiedy inni uczniowie chłonęli na lekcjach wiedzę niczym gąbki, Kate leżała rozleniwiona w Skrzydle Szpitalnym. Co się przydarzyło ciemnowłosej? Najlepiej wyjaśni to notatka którą dziewczyna pisała właśnie w pamiętniku.

Kochany Pamiętniku,

   Niedawno wybrałam się z Fredem i Georgiem na trening quiddicha. Zabrali mnie na niego tuż przed naborem do drużyny. Kochane z nich chłopaki, chyba naprawdę przyjęli mnie do swojej paczki i bardzo się z tego cieszę.
   Więc od podstaw pokazali mi jak i co mam robić i wszystko powoli wracało mi do głowy. Pamiętam te meczyki z tatą, wczesnym latem... Co się potem zażyło? Chłopaki postanowili sprawdzić jak radzę sobie z kijem w ręce i wypuścili tłuczki. Pamiętam że w meczach z tatą najlepiej sobie z nimi radziłam, lecz teraz, pewnie z braku treningu kompletnie straciłam koordynację. Pamiętam tylko że jakoś źle chwyciłam kijek i tłuczek trafił w moją rękę a nie w kij. Dobrze że to lewa ręka, bo inaczej nie pisałabym teraz tej notatki. Mam pogruchotane dwie kości i jak na razie nie wychodzę ze Skrzydła Szpitalnego. Correm zajmuje się Hagrid, więc nie przejmuję się nim, jest pod dobrą opieką. Bardziej jednak martwią mnie lekcje, nie wiem czy zdołam to wszystko nadrobić, zważając na moje szczęście to szlabanów.
   Na szczęście mam Hermionę, ona na pewno pomoże mi z lekcjami. Powiedziała nawet że napisze za mnie wypracowanie dla Snape'a.

   Kate uniosła głowę z nad notesu i zobaczyła panią Pomfrey która niespodziewanie zwróciła się do niej tymi słowami:
 - Posłuchaj Kate, dziś wychodzisz, ale nie pójdziesz dziś na lekcje. - dziewczyna spróbowała się podnieść - Uważaj na rękę! - dodała Poopy. Kate spojrzała na gips. To było jej drugie złamanie w życiu. Pierwszy raz złamała nogę kiedy przyzwyczajała Corra do siodła. Koń zbuntował się i kopnął dziewczynę wprost na ściane, upadła niestety tak niefortunnie że wykręciła sobie nogę. Lekaże mówili że to cud że chodzi.
   Dziewczyna ubrała się i wyszła ze szpitala. Szła korytarzami i od czasu do czasu ktoś się z nią witał i przybijał piątki. Dlaczego? Więc, jej życie zmieniło się diametralnie od czasu gdy razem z Fredem zalali starą salę do transmutacji. Wszyscy uważają ją za rozrywkową, i jak się okazuje śliczną dziewczynę. Choć Kate się o to nie starała, zaczęła zauważać że coraz więcej chłopców się jej przygląda i coraz częściej puszcza do niej oko. Jednak ciemnowłosa nie chciała się nigdy z nikim wiązać, ani nawet zakochać, po za tym jest jeszcze jeden problem. Dziewczyną wstrząsną pewien rudowłosy chłopak. Fred, jeszcze nigdy nie zauważył jej zauroczenia, i całe szczęście!
   Kate doszła do Pokoju Wspólnego a tam przywitała ją chmara jej przyjaciół. Jak się oczywiście można domyślać gips na ręce dziewczyny zaraz pokrył się bazgrołami i podpisami.
~*~

   Kate cały czas spędziła w swoim dormitorium, wyszła z pokoju dopiero na obiadokolację. Weszła do Wielkiej Sali i usiadła między Fredem a Georgiem. Po chwili rozległ się głos dyrektora który staną na mównicy.
 - Zanim zaczniecie jeść, chciałbym wam tylko powiedzieć, że w Noc Duchów odbędzie się bal. - widząc wytrzeszczone oczy uczniów dyrektor pośpieszył z wyjaśnieniami - Ten rok, jest wyjątkowy, po za tym chciałbym rozładować napięcie które wyczuwa się w całym zamku przez artykuły w gazetach na temat niejakiego Syriusza Blacka.  - powiedział, i padło jeszcze kilka słów że bal będzie dokładnie za trzy dni, po czym zasiadł na swoim miejscu i zajął się jedzeniem. Kiedy rozległy się ostatnie słowa dziewczyny siedzące nieopodal cicho pisnęły. Na Kate nie zrobiło to nawet najmniejszego wrażenia. "Bal? Po co? Za dużo roboty, strojenia i pindrzenia się przed lustrem" pomyślała.
 - Kate, idziesz? - spytała nagle Hermiona spoglądając znacząco Ginny.
 - Chyba nie... To tak, jakby... Nie w moim stylu.
 - Proszę, nudno będzie bez ciebie... - odezwała się rudowłosa.
 - Hmm... Może się zastanowię. - powiedziała i odwróciła się znów w stronę mównicy bo stary dyrektor znów przemówił:
 - Ach, zapomniałbym! Na bal należy przyjść w parach. Panowie proszą panie... - powiedział z uśmiechem.
   W tej samej chwili Fred i Georg dosłownie rzucili się w stronę Angeliny która siedziała, mniej więcej na przeciw nich. Kate aż odskoczyła kiedy zobaczyła jak bracia próbują dostać się do dziewczyny, wyrzucając w ten sposób udka kurczaka i sosierkę w stronę Ginny i Hermiony. Na szczęście dziewczyny w porę odchyliły się w tył i uniknęły kąpieli w sosie czosnkowym.
Ciemnowłosa wzięła ze stołu garść cukierków i zaczęła jeść z ciekawością przyglądając się jak bliźniacy proszą Angelinę na na bal. Chyba Georg wygrał bo usiadł jako  pierwszy na swoim miejscu wykrzykując tryjumfalne "Jest!". Fred za to usiadł zrezygnowany i zaczął grzebać widelcem w jedzeniu.

~*~

      Nazajutrz Fred zaczepił Kate na korytarzu, wyraźnie olśniony.
 - Kate, pójdź ze mną na bal, proszę! - to mówiąc złapał ją za ramiona.
 - Eee, Fred, ja nie wiem czy chce iść... - skrzywiła się dziewczyna, choć w głębi duszy bardzo chciała iść z rudzielcem na tańce.
 - No proszę cię! Jak ze mną nie pójdziesz to zrobię z siebie totalne pośmiewisko przychodząc sam! Wszystkie inne fajne dziewczyny już są zajęte! Ty mi tylko zostałaś!
 - No dobra, tylko ciiii!
 - Dzięki! A... Czemu mówisz "ciiii!"? - spytał puszczając ją.
 - No, w zasadzie to nie wiem, tak jakoś dziwnie.
 - To dobrze... Chyba. To ja lecę. - i poszedł. To dobrze bo Kate poczuła że rumieni. Klepnęła się krzepiąco w policzek i ruszyła w stronę lochów.
   W drodze do klasy eliksirów Gryfonka spotkała Hermionę i Ginny. Powiedziała dziewczyną o zaproszeniu na  bal i o tej bardziej drażliwej sprawie. Tym razem chodziło o to że Kate nigdy jeszcze nie chodziła w sukience ani w butach na obcasach. Wyjaśniła wszystko przyjaciółkom i poprosiła o pomoc. Gdy Ginny i Hermiona zgodziły się, ciemnowłosa uściskała je i weszła do klasy.

~*~

   Po lekcjach Hermiona, Ginny i Kate wyszły do Hogsmade pomóc ciemnowłosej kupić sukienkę. One, oczywiście otrzymały paczki od rodziców z sukienkami i butami, ale Kate nie miał kto wysłać ubrania. Wujostwo przysłało jej tylko list z obwieszczeniem że ma sama sobie kupować takie rzeczy ze względu na to że mugolskie sukienki raczej średnio pasują w klimaty balu. Co więc za tym szło? Ah, te nieszczęsne zakupy, których Kate tak nienawidziła. Dziewczyna najchętniej założyłaby trampki, rurki i czarną tunikę obwieszoną gdzieniegdzie małymi kryształkami.
   Dziewczyny niebawem zaprowadziły Kate do jakiegoś sklepu z kolorową wystawą i pchnęły ją do środka. Tam ciemnowłosa ujrzała tysiące sukienek. Nie tylko balowych, były też takie na luźniejsze wyjścia i właśnie w tamtym kierunku skierowała się dziewczyna. Już miała chwycić za pierwszą z brzegu sukienkę ale za ramię złapała ją Ginny.
 - Kate, to nie są sukienki na bal, uwierz mi. Chodźmy tam! - powiedziała i wskazała na pomieszczenie oddzielone od tego w którym stały, wielką szybą. Rudowłosa i szatynka pognały tam z wyraźnym podnieceniem, za to Kate... Nie była przekonana czy chce oglądać takie sukienki. Jeżeli już to chętnie założyła by coś krótszego i bardziej ekstrawaganckiego. Tym czasem zmierzała do sukienek przypominających kluchy w sosie.
   Dziewczyny podawały jej kolejne sukienki do przymierzenia a Kate posłusznie wykonywała ich polecenia. Niestety, żadna z sukienek nie podobała się ani ciemnowłosej ani pozostałym gryfonką. Niebieskooka przebrała się w około sześć sukienek i żadna nie podkreślała ani trochę jej osobowości, a ona nie chciała iść w byle czym. Po za tym ani jedna z sukienek nie była w rozmiarze Kate...
   Po prawie dwóch godzinach przebieranek Hermiona i Ginny wreszcie uległy i pozwoliły Kate dojść do tych bardziej luźnych sukienek. Ciemnowłosa chciała założyć czarą, z odsłoniętymi plecami i upstrzoną małymi diamencikami od piersi do pasa. Dalej rozchodziła się odstająca falbanka mniej więcej do kolan.
 - Ta jest idealna! - obwieściła radosna Kate, miała nadzieje że już niedługo stąd wyjdą. Tyle już tu siedzą, jeszcze na dodatek całą strawę z przebieraniem utrudniał gips na ręce dziewczyny.
 - Co ty dziewczyno! Chcesz iść w czarnej sukience i jeszcze masz czarne włosy,pewnie wybierzesz czarne buty, do tego dogodzi blada skóra - na ostatnie słowo Kate uważnie przyjrzała się swojemu prawie białemu łokciowi - Nie chcemy żebyś wyglądała jak got!
 - Ale... - chciała zaprotestować, ale w tej samej chwili dziewczyny wręczyły jej do ręki kremową sukienkę o takim samym fasonie, tyle że bez ramiączek.
 - Oczywiście! Świetna jest, ale nie pasuje mi do włosów... - powiedziała niebieskooka.
 - Hmm... W sumie racja, ale możesz przecież zmienić sobie kolor na czerwony, pewnie będzie to dobrze wyglądało. - odezwała się Ginny.
 - Nie umiem tak po prostu wywołać czerwonych włosów, to znaczy... Eh.... To skomplikowane. Nie wywołam ich na tak długo żeby przetrwały cały bal. Ale gdyby jednak stały się czerwone będą doskonale pasować do czarnej sukienki.
 - Chyba masz racje, ale ta też jest śliczna. I ładnie byś w niej wyglądała. - powiedziała Herma.
 - Może i tak, ale ta mi się bardziej podoba. Eh, jeszcze te przeklęte buty! - syknęła Kate.
 - Weź te są do kompletu. - odpowiedziała Ginny i podsunęła ciemnowłosej pełne buty na obcasach. Oczywiście czarne.
 - Mogą być, mam już serdecznie dosyć tych zakupów, idziemy? - spytała niebieskooka. Dziewczyny zapłaciły i wyszły śmiejąc się i marząc o balu. Kate jednak tylko się im przysłuchiwała a myśli zaprzątał jej pewien krwistoczerwony kelpie...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Uff, ale sie narobiłam :D 

Teraz kilka spraw, wiem że sukienka i buty które wybrała Kate nie są zbytnio opisane. Przepraszam za to, w ogóle nie wiedziałam jak się za to zabrać więc... Spróbuję narysować ową kreację i wam ją tu w kleje, pasuje? :) 

No, nic miłego czytania i pozdrawiam :)


2 komentarze:

  1. oo Fred nie postąpił ładnie :(
    zaprosił Kate, bo inne już były zajęte. Nie lubię tego!
    poza tym super :) już się nie mogę doczekać balu! ;3
    narysuj i wklej :D
    pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak wiem, ale Fred i Kate na razie nie zauważają sibie jako swoje sympatje i muszą się tego nauczyć ;) a Kate jest spontaniczna i zgodziła się pójść z Fredem na bal :). Przyznaje, w planach było spoliczkowanie Freda ale muszę to zatrzymać na później ;)

    OdpowiedzUsuń