wtorek, 9 kwietnia 2013

XIII "Hah, teraz przynajmniej jest czysto!"

XIII
"Hah, teraz przynajmniej jest czysto!"



   Dzień rozpoczął się jak zawsze, Kate zeszła na śniadanie, poszła na lekcje a potem w drodze na szlaban żaliła się Fredowi że na pewno nie pójdzie dzisiaj do Corra.
   Przyjaciele doszli do gabinetu profesor Mcgonagall  ta od razu zaprowadziła ich do starej zakurzonej sali. Psorka wyczarowała kilka wiader z ogromną pianą wylewającą się na podłogę i wręczyła gąbki. Postawiła też pod ścianą kilka mioteł i wyszła wydając im polecenie posprzątania.
Fred jednak oparł się o biurko i patrzył jak Kate zabiera się do roboty. Dziewczyna w mig to zauważyła.
 - Nie pomożesz mi? - spytała maczając gąbkę w wiadrze z pianą i ścierając biurko.
 - Nie mam ochoty. - odpowiedział zamykając oczy.
 - Ja też nie, ale im szybciej skończymy tym szybciej się stąd wyrwiemy.
 - Niee będę sprzątał!  - jękną.
 - Będziesz, gwarantuje ci to. - mówiąc to wzięła w rękę garść piany i wparła mu we włosy.
 - Ej! To nie fair! - powiedział zdziwiony.
 - Teraz będziesz sprzątał? - powiedziała i ledwo zdążyła umknąć przed jego rękami które zapewne chciały ją chwycić i wrzucić w jedno z wiader z pianą. Kate jednym ruchem chwyciła  w ręce kolejną garść piany i czmychnęła pod biurko. Słyszała kroki Freda który zbierał pewnie pokaźne ilości białej pianki, lub nawet całe wiadra. Chłopak zajrzał za biurko i zręcznym ruchem wylał na Kate całą zawartość dwóch wiader. Kate wstała i od razu rzuciła się rudzielcowi na szyję waląc go na mokrą podłogę i chlapiąc wodą z pianą z pobliskiego wiaderka.
 - Dora! Dobra! Już spokój zrewanżowałaś się! - powiedział w  chwili gdy już nie została na nim sucha nitka.
 - Haha, okej - zaśmiała się i oboje wstali. Ogarnęli całą salę jednym spojrzeniem i uświadomili sobie że jest jeszcze bardziej brudne niż wcześniej. Wszędzie było pełno wody ponadto kiedy się przewracali musieli ruszyć jakąś ławkę, która z kolei przewróciła kolejną i kolejną i jeszcze kolejną, a natrafiając na biurko które... Rozwaliła je na cztery części.
 - Ups... - westchnęła ciemnowłosa.
 - No ups! - powtórzył. Kate w tym czasie wyciągnęła różdżkę, wypowiedziała jakąś formułkę i biurko złożyło się do kupy. Potem poustawiali ławki, ale niestety zostało im jeszcze suszenie podłogi.
 - Dobra, trochę się pobawimy - powiedziała i podniosła wysoko różdżkę.
 - Co masz na myśli?
 - Oglądałam w dzieciństwie... - przerwała bo rudzielec parsknął śmiechem - Nie śmiej się i posłuchaj. Więc, oglądałam w dzieciństwie taką bajkę, gdzie Myszka Micki była czarodziejem... - znowu z ust chłopaka wyrwało się ciche "hih". - No, naprawdę takie śmieszne że boki zrywać! Dasz mi powiedzieć czy nie? - kiwną głową - Okey, Myszka Micki była czarodziejem i zaklęła miotły i gąbki żeby sprzątały, wystarczyło im tylko zostawić trochę wody, więc... - machnęła różdżką a przedmioty które zostawiła im profesorka dostały "nóżek" i zaczęły pospiesznie sprzątać klasę.
 - Może jak nie będzie w pobliżu Filcha to się stąd wyrwiemy i wrócimy... Powiedzmy za godzinkę, zobaczyć jak sobie radzą nasi pomocnicy - powiedział Fred z łobuzerskim uśmiechem i dodał po chwili - Na pewno Mcgonagall tu nie wejdzie, pewnie siedzi właśnie na herbatce u Dumbledora i zajada się jego miętówkami.  - Kate rozejrzała się po klasie i przytaknęła.
   Wyszli z klasy gdy byli pewni że nikt nie podejrzy ich ucieczki i błądzili gdzieś po pobliskich korytarzach. Po pół godzinie śmiechów, żartów i plotek Fred zapytał:
  - A tak właściwie to jak skończyła się ta bajka o Myszce Micki? - zmienił nagle temat. Kate po chwili zamarła. To dopiero będzie "Ups"! Przecież te przedmioty zalały cały dom Mickiego!
 - Chodź! Szybko! - powiedziała i popędziła w przeciwną stronę. Fred za nią. Biegli tak dobre dziesięć minut, potem zadyszana dziewczyna otworzyła drzwi. I od razu tego pożałowała. Prosto na nią wylała się fala wody która wypłynęła z pomieszczenia zalewając korytarz. Ciemnowłosa weszła do klasy brodząc po pas w wodzie i zatrzymując skaczące gąbki i pływające miotły które co i rusz odkręcały wodę w kranie na końcu sali. Fred po chwili też zabrał się do powstrzymywania przedmiotów przed ponownym sprzątaniem. Wtedy na ich nieszczęście do klasy wtargnęła pani profesor, która również została oblana przez falę wody pomieszanej z różnymi przedmiotami. "Ta to ma dopiero wyczucie czasu!" pomyślała Kate. Nauczycielka doznała szoku widząc nastolatków przemoczonych i na dodatek urządzających sobie basen w jednej z klas. Ich wychowawczyni zrobiła się czerwona jak pomidor, machnęła różdżką osuszając momentalnie pomieszczenie i wykrzyknęła:
 - Odejmuję trzydzieści punktów Gryffindorowi! - trzasnęła drzwiami i wyszła z klasy. Fred i Kate popatrzyli po sobie. Chłopak uśmiechną się, a Kate widząc jego wesołą twarz również się uśmiechnęła.
 - To było epickie! - wykrzyczał i przybił dziewczynie piątkę. Zaskoczona niebieskooka roześmiała się.
 - Haha! Widziałeś jej minę jak tu weszła? "Zabraniam robienia pływalni w naszym zamku!" - zaakcentowała i obydwoje wybuchneli niepohamowanym śmiechem. Po kilku chwilach walania się po podłodze ze śmiechu i uświadamianiu sobie że psorka odjęła trzydzieści punktów ich domowi Fred doszedł do wniosku...
 - Hah, teraz przynajmniej jest czysto!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

No wiem że krótki, ale nie mogłam już nic więcej napisać, bo po prostu byłam taka szczęśliwa i w ogóle bo odnalazłam taką (jak dla mnie) super fajną piosenkę i jakaś taka po niej jestem jak nie ja xD czyli stałam się optymistką! :P Dobra, nie przymulam czytajcie i komentujcie, pozdrawiam :)

2 komentarze:

  1. Super pomysł z tą bajką :D
    To dawaj linka do tej piosenki! ;)
    świetnie, życzę weny ;3
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  2. haha, pomysł narodził się we śnie (z resztą jak większość) :P
    oj niestety nie moge dać linka ponieważ działam na tablecie i linki nie chcą się wklejać w komentarze, moge tylko w wyszukiwarkę więc może jak się przerzucę na kompa to podam :)
    dziękuję, również pozdrawiam :P

    OdpowiedzUsuń