XIV
"...nie chcemy żebyś wyglądała jak got!"
Minął już
tydzień od dnia kiedy w jednej z klas Fred i Kate stworzyli basen. Dużo uczniów
postrzegało ich teraz inaczej. Ona była cwaną dziewczyną popełniającą głupie i
zarazem śmieszne błędy, on zaś chłopcem który jej w tym pomagał i razem z nią
ponosił za to odpowiedzialność. Chodziły nawet po szkole plotki że Fred jest
chłopakiem Kate, co oczywiście nie było prawdą. Dziewczyna bała się związku i
zawsze postrzegała chłopców jak przyjaciół a nie sympatię. Ponadto ciemnowłosa
wiedziała że Fred nic do niej nie czuje i nie będzie czuł. Rudzielec traktował
niebieskooką jak siostrę ponieważ byli bardzo do siebie podobni. Nie z wyglądu oczywiście, ale z charakteru. Oboje
lubili żartować, dobrze czuli się w towarzystwie, i umieli wszystkich
rozśmieszyć. "Pasujemy do siebie" pomyślał Fred, ale zaraz skarcił
się za tą myśl, brzmiało to jednoznacznie.
~*~
Kiedy inni
uczniowie chłonęli na lekcjach wiedzę niczym gąbki, Kate leżała rozleniwiona w
Skrzydle Szpitalnym. Co się przydarzyło ciemnowłosej? Najlepiej wyjaśni to
notatka którą dziewczyna pisała właśnie w pamiętniku.
Kochany Pamiętniku,
Niedawno wybrałam się z Fredem i Georgiem na
trening quiddicha. Zabrali mnie na niego tuż przed naborem do drużyny. Kochane
z nich chłopaki, chyba naprawdę przyjęli mnie do swojej paczki i bardzo się z
tego cieszę.
Więc od podstaw pokazali mi jak i co mam
robić i wszystko powoli wracało mi do głowy. Pamiętam te meczyki z tatą,
wczesnym latem... Co się potem zażyło? Chłopaki postanowili sprawdzić jak radzę
sobie z kijem w ręce i wypuścili tłuczki. Pamiętam że w meczach z tatą
najlepiej sobie z nimi radziłam, lecz teraz, pewnie z braku treningu kompletnie
straciłam koordynację. Pamiętam tylko że jakoś źle chwyciłam kijek i tłuczek
trafił w moją rękę a nie w kij. Dobrze że to lewa ręka, bo inaczej nie
pisałabym teraz tej notatki. Mam pogruchotane dwie kości i jak na razie nie
wychodzę ze Skrzydła Szpitalnego. Correm zajmuje się Hagrid, więc nie przejmuję
się nim, jest pod dobrą opieką. Bardziej jednak martwią mnie lekcje, nie wiem
czy zdołam to wszystko nadrobić, zważając na moje szczęście to szlabanów.
Na szczęście mam Hermionę, ona na pewno
pomoże mi z lekcjami. Powiedziała nawet że napisze za mnie wypracowanie dla
Snape'a.
Kate uniosła
głowę z nad notesu i zobaczyła panią Pomfrey która niespodziewanie zwróciła się
do niej tymi słowami:
- Posłuchaj Kate,
dziś wychodzisz, ale nie pójdziesz dziś na lekcje. - dziewczyna spróbowała się
podnieść - Uważaj na rękę! - dodała Poopy. Kate spojrzała na gips. To było jej
drugie złamanie w życiu. Pierwszy raz złamała nogę kiedy przyzwyczajała Corra
do siodła. Koń zbuntował się i kopnął dziewczynę wprost na ściane, upadła
niestety tak niefortunnie że wykręciła sobie nogę. Lekaże mówili że to cud że
chodzi.
Dziewczyna
ubrała się i wyszła ze szpitala. Szła korytarzami i od czasu do czasu ktoś się
z nią witał i przybijał piątki. Dlaczego? Więc, jej życie zmieniło się
diametralnie od czasu gdy razem z Fredem zalali starą salę do transmutacji.
Wszyscy uważają ją za rozrywkową, i jak się okazuje śliczną dziewczynę. Choć
Kate się o to nie starała, zaczęła zauważać że coraz więcej chłopców się jej
przygląda i coraz częściej puszcza do niej oko. Jednak ciemnowłosa nie chciała
się nigdy z nikim wiązać, ani nawet zakochać, po za tym jest jeszcze jeden
problem. Dziewczyną wstrząsną pewien rudowłosy chłopak. Fred, jeszcze nigdy nie
zauważył jej zauroczenia, i całe szczęście!
Kate doszła do Pokoju Wspólnego a tam
przywitała ją chmara jej przyjaciół. Jak się oczywiście można domyślać gips na
ręce dziewczyny zaraz pokrył się bazgrołami i podpisami.
~*~
Kate cały czas
spędziła w swoim dormitorium, wyszła z pokoju dopiero na obiadokolację. Weszła
do Wielkiej Sali i usiadła między Fredem a Georgiem. Po chwili rozległ się głos
dyrektora który staną na mównicy.
- Zanim zaczniecie
jeść, chciałbym wam tylko powiedzieć, że w Noc Duchów odbędzie się bal. -
widząc wytrzeszczone oczy uczniów dyrektor pośpieszył z wyjaśnieniami - Ten
rok, jest wyjątkowy, po za tym chciałbym rozładować napięcie które wyczuwa się
w całym zamku przez artykuły w gazetach na temat niejakiego Syriusza
Blacka. - powiedział, i padło jeszcze
kilka słów że bal będzie dokładnie za trzy dni, po czym zasiadł na swoim
miejscu i zajął się jedzeniem. Kiedy rozległy się ostatnie słowa dziewczyny
siedzące nieopodal cicho pisnęły. Na Kate nie zrobiło to nawet najmniejszego
wrażenia. "Bal? Po co? Za dużo roboty, strojenia i pindrzenia się przed
lustrem" pomyślała.
- Kate, idziesz? -
spytała nagle Hermiona spoglądając znacząco Ginny.
- Chyba nie... To
tak, jakby... Nie w moim stylu.
- Proszę, nudno
będzie bez ciebie... - odezwała się rudowłosa.
- Hmm... Może się
zastanowię. - powiedziała i odwróciła się znów w stronę mównicy bo stary
dyrektor znów przemówił:
- Ach,
zapomniałbym! Na bal należy przyjść w parach. Panowie proszą panie... -
powiedział z uśmiechem.
W tej samej
chwili Fred i Georg dosłownie rzucili się w stronę Angeliny która siedziała,
mniej więcej na przeciw nich. Kate aż odskoczyła kiedy zobaczyła jak bracia
próbują dostać się do dziewczyny, wyrzucając w ten sposób udka kurczaka i
sosierkę w stronę Ginny i Hermiony. Na szczęście dziewczyny w porę odchyliły
się w tył i uniknęły kąpieli w sosie czosnkowym.
Ciemnowłosa wzięła ze stołu garść cukierków i zaczęła
jeść z ciekawością przyglądając się jak bliźniacy proszą Angelinę na na bal.
Chyba Georg wygrał bo usiadł jako
pierwszy na swoim miejscu wykrzykując tryjumfalne "Jest!".
Fred za to usiadł zrezygnowany i zaczął grzebać widelcem w jedzeniu.
~*~
Nazajutrz
Fred zaczepił Kate na korytarzu, wyraźnie olśniony.
- Kate, pójdź ze
mną na bal, proszę! - to mówiąc złapał ją za ramiona.
- Eee, Fred, ja nie
wiem czy chce iść... - skrzywiła się dziewczyna, choć w głębi duszy bardzo
chciała iść z rudzielcem na tańce.
- No proszę cię!
Jak ze mną nie pójdziesz to zrobię z siebie totalne pośmiewisko przychodząc
sam! Wszystkie inne fajne dziewczyny już są zajęte! Ty mi tylko zostałaś!
- No dobra, tylko
ciiii!
- Dzięki! A...
Czemu mówisz "ciiii!"? - spytał puszczając ją.
- No, w zasadzie
to nie wiem, tak jakoś dziwnie.
- To dobrze...
Chyba. To ja lecę. - i poszedł. To dobrze bo Kate poczuła że rumieni. Klepnęła
się krzepiąco w policzek i ruszyła w stronę lochów.
W drodze do
klasy eliksirów Gryfonka spotkała Hermionę i Ginny. Powiedziała dziewczyną o
zaproszeniu na bal i o tej bardziej
drażliwej sprawie. Tym razem chodziło o to że Kate nigdy jeszcze nie chodziła w
sukience ani w butach na obcasach. Wyjaśniła wszystko przyjaciółkom i poprosiła
o pomoc. Gdy Ginny i Hermiona zgodziły się, ciemnowłosa uściskała je i weszła
do klasy.
~*~
Po lekcjach
Hermiona, Ginny i Kate wyszły do Hogsmade pomóc ciemnowłosej kupić sukienkę.
One, oczywiście otrzymały paczki od rodziców z sukienkami i butami, ale Kate
nie miał kto wysłać ubrania. Wujostwo przysłało jej tylko list z obwieszczeniem
że ma sama sobie kupować takie rzeczy ze względu na to że mugolskie sukienki raczej
średnio pasują w klimaty balu. Co więc za tym szło? Ah, te nieszczęsne zakupy,
których Kate tak nienawidziła. Dziewczyna najchętniej założyłaby trampki, rurki
i czarną tunikę obwieszoną gdzieniegdzie małymi kryształkami.
Dziewczyny
niebawem zaprowadziły Kate do jakiegoś sklepu z kolorową wystawą i pchnęły ją
do środka. Tam ciemnowłosa ujrzała tysiące sukienek. Nie tylko balowych, były
też takie na luźniejsze wyjścia i właśnie w tamtym kierunku skierowała się
dziewczyna. Już miała chwycić za pierwszą z brzegu sukienkę ale za ramię
złapała ją Ginny.
- Kate, to nie są
sukienki na bal, uwierz mi. Chodźmy tam! - powiedziała i wskazała na
pomieszczenie oddzielone od tego w którym stały, wielką szybą. Rudowłosa i
szatynka pognały tam z wyraźnym podnieceniem, za to Kate... Nie była przekonana
czy chce oglądać takie sukienki. Jeżeli już to chętnie założyła by coś
krótszego i bardziej ekstrawaganckiego. Tym czasem zmierzała do sukienek
przypominających kluchy w sosie.
Dziewczyny
podawały jej kolejne sukienki do przymierzenia a Kate posłusznie wykonywała ich
polecenia. Niestety, żadna z sukienek nie podobała się ani ciemnowłosej ani
pozostałym gryfonką. Niebieskooka przebrała się w około sześć sukienek i żadna
nie podkreślała ani trochę jej osobowości, a ona nie chciała iść w byle czym.
Po za tym ani jedna z sukienek nie była w rozmiarze Kate...
Po prawie dwóch
godzinach przebieranek Hermiona i Ginny wreszcie uległy i pozwoliły Kate dojść
do tych bardziej luźnych sukienek. Ciemnowłosa chciała założyć czarą, z
odsłoniętymi plecami i upstrzoną małymi diamencikami od piersi do pasa. Dalej
rozchodziła się odstająca falbanka mniej więcej do kolan.
- Ta jest idealna!
- obwieściła radosna Kate, miała nadzieje że już niedługo stąd wyjdą. Tyle już
tu siedzą, jeszcze na dodatek całą strawę z przebieraniem utrudniał gips na
ręce dziewczyny.
- Co ty
dziewczyno! Chcesz iść w czarnej sukience i jeszcze masz czarne włosy,pewnie
wybierzesz czarne buty, do tego dogodzi blada skóra - na ostatnie słowo Kate
uważnie przyjrzała się swojemu prawie białemu łokciowi - Nie chcemy żebyś
wyglądała jak got!
- Ale... - chciała
zaprotestować, ale w tej samej chwili dziewczyny wręczyły jej do ręki kremową
sukienkę o takim samym fasonie, tyle że bez ramiączek.
- Oczywiście!
Świetna jest, ale nie pasuje mi do włosów... - powiedziała niebieskooka.
- Hmm... W sumie
racja, ale możesz przecież zmienić sobie kolor na czerwony, pewnie będzie to
dobrze wyglądało. - odezwała się Ginny.
- Nie umiem tak po
prostu wywołać czerwonych włosów, to znaczy... Eh.... To skomplikowane. Nie
wywołam ich na tak długo żeby przetrwały cały bal. Ale gdyby jednak stały się
czerwone będą doskonale pasować do czarnej sukienki.
- Chyba masz
racje, ale ta też jest śliczna. I ładnie byś w niej wyglądała. - powiedziała
Herma.
- Może i tak, ale
ta mi się bardziej podoba. Eh, jeszcze te przeklęte buty! - syknęła Kate.
- Weź te są do
kompletu. - odpowiedziała Ginny i podsunęła ciemnowłosej pełne buty na
obcasach. Oczywiście czarne.
- Mogą być, mam
już serdecznie dosyć tych zakupów, idziemy? - spytała niebieskooka. Dziewczyny
zapłaciły i wyszły śmiejąc się i marząc o balu. Kate jednak tylko się im
przysłuchiwała a myśli zaprzątał jej pewien krwistoczerwony kelpie...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Uff, ale sie narobiłam :D
Teraz kilka spraw, wiem że sukienka i buty które wybrała Kate nie są zbytnio opisane. Przepraszam za to, w ogóle nie wiedziałam jak się za to zabrać więc... Spróbuję narysować ową kreację i wam ją tu w kleje, pasuje? :)
No, nic miłego czytania i pozdrawiam :)
oo Fred nie postąpił ładnie :(
OdpowiedzUsuńzaprosił Kate, bo inne już były zajęte. Nie lubię tego!
poza tym super :) już się nie mogę doczekać balu! ;3
narysuj i wklej :D
pozdrawiam ;)
Tak wiem, ale Fred i Kate na razie nie zauważają sibie jako swoje sympatje i muszą się tego nauczyć ;) a Kate jest spontaniczna i zgodziła się pójść z Fredem na bal :). Przyznaje, w planach było spoliczkowanie Freda ale muszę to zatrzymać na później ;)
OdpowiedzUsuń