XIII
"Hah, teraz przynajmniej jest czysto!"
Dzień rozpoczął
się jak zawsze, Kate zeszła na śniadanie, poszła na lekcje a potem w drodze na
szlaban żaliła się Fredowi że na pewno nie pójdzie dzisiaj do Corra.
Przyjaciele
doszli do gabinetu profesor Mcgonagall ta od razu zaprowadziła ich do starej
zakurzonej sali. Psorka wyczarowała kilka wiader z ogromną pianą wylewającą się
na podłogę i wręczyła gąbki. Postawiła też pod ścianą kilka mioteł i wyszła
wydając im polecenie posprzątania.
Fred jednak oparł się o biurko i patrzył jak Kate zabiera
się do roboty. Dziewczyna w mig to zauważyła.
- Nie pomożesz mi?
- spytała maczając gąbkę w wiadrze z pianą i ścierając biurko.
- Nie mam ochoty.
- odpowiedział zamykając oczy.
- Ja też nie, ale
im szybciej skończymy tym szybciej się stąd wyrwiemy.
- Niee będę
sprzątał! - jękną.
- Będziesz,
gwarantuje ci to. - mówiąc to wzięła w rękę garść piany i wparła mu we włosy.
- Ej! To nie fair!
- powiedział zdziwiony.
- Teraz będziesz
sprzątał? - powiedziała i ledwo zdążyła umknąć przed jego rękami które zapewne
chciały ją chwycić i wrzucić w jedno z wiader z pianą. Kate jednym ruchem
chwyciła w ręce kolejną garść piany i
czmychnęła pod biurko. Słyszała kroki Freda który zbierał pewnie pokaźne ilości
białej pianki, lub nawet całe wiadra. Chłopak zajrzał za biurko i zręcznym
ruchem wylał na Kate całą zawartość dwóch wiader. Kate wstała i od razu rzuciła
się rudzielcowi na szyję waląc go na mokrą podłogę i chlapiąc wodą z pianą z
pobliskiego wiaderka.
- Dora! Dobra! Już
spokój zrewanżowałaś się! - powiedział w
chwili gdy już nie została na nim sucha nitka.
- Haha, okej -
zaśmiała się i oboje wstali. Ogarnęli całą salę jednym spojrzeniem i
uświadomili sobie że jest jeszcze bardziej brudne niż wcześniej. Wszędzie było
pełno wody ponadto kiedy się przewracali musieli ruszyć jakąś ławkę, która z
kolei przewróciła kolejną i kolejną i jeszcze kolejną, a natrafiając na biurko
które... Rozwaliła je na cztery części.
- Ups... -
westchnęła ciemnowłosa.
- No ups! -
powtórzył. Kate w tym czasie wyciągnęła różdżkę, wypowiedziała jakąś formułkę i
biurko złożyło się do kupy. Potem poustawiali ławki, ale niestety zostało im
jeszcze suszenie podłogi.
- Dobra, trochę
się pobawimy - powiedziała i podniosła wysoko różdżkę.
- Co masz na
myśli?
- Oglądałam w dzieciństwie...
- przerwała bo rudzielec parsknął śmiechem - Nie śmiej się i posłuchaj. Więc,
oglądałam w dzieciństwie taką bajkę, gdzie Myszka Micki była czarodziejem... -
znowu z ust chłopaka wyrwało się ciche "hih". - No, naprawdę takie
śmieszne że boki zrywać! Dasz mi powiedzieć czy nie? - kiwną głową - Okey,
Myszka Micki była czarodziejem i zaklęła miotły i gąbki żeby sprzątały,
wystarczyło im tylko zostawić trochę wody, więc... - machnęła różdżką a
przedmioty które zostawiła im profesorka dostały "nóżek" i zaczęły
pospiesznie sprzątać klasę.
- Może jak nie
będzie w pobliżu Filcha to się stąd wyrwiemy i wrócimy... Powiedzmy za godzinkę,
zobaczyć jak sobie radzą nasi pomocnicy - powiedział Fred z łobuzerskim
uśmiechem i dodał po chwili - Na pewno Mcgonagall tu nie wejdzie, pewnie siedzi
właśnie na herbatce u Dumbledora i zajada się jego miętówkami. - Kate rozejrzała się po klasie i przytaknęła.
Wyszli z klasy
gdy byli pewni że nikt nie podejrzy ich ucieczki i błądzili gdzieś po
pobliskich korytarzach. Po pół godzinie śmiechów, żartów i plotek Fred zapytał:
- A tak właściwie
to jak skończyła się ta bajka o Myszce Micki? - zmienił nagle temat. Kate po
chwili zamarła. To dopiero będzie "Ups"! Przecież te przedmioty
zalały cały dom Mickiego!
- Chodź! Szybko! -
powiedziała i popędziła w przeciwną stronę. Fred za nią. Biegli tak dobre
dziesięć minut, potem zadyszana dziewczyna otworzyła drzwi. I od razu tego
pożałowała. Prosto na nią wylała się fala wody która wypłynęła z pomieszczenia
zalewając korytarz. Ciemnowłosa weszła do klasy brodząc po pas w wodzie i
zatrzymując skaczące gąbki i pływające miotły które co i rusz odkręcały wodę w
kranie na końcu sali. Fred po chwili też zabrał się do powstrzymywania
przedmiotów przed ponownym sprzątaniem. Wtedy na ich nieszczęście do klasy
wtargnęła pani profesor, która również została oblana przez falę wody
pomieszanej z różnymi przedmiotami. "Ta to ma dopiero wyczucie
czasu!" pomyślała Kate. Nauczycielka doznała szoku widząc nastolatków
przemoczonych i na dodatek urządzających sobie basen w jednej z klas. Ich
wychowawczyni zrobiła się czerwona jak pomidor, machnęła różdżką osuszając
momentalnie pomieszczenie i wykrzyknęła:
- Odejmuję
trzydzieści punktów Gryffindorowi! - trzasnęła drzwiami i wyszła z klasy. Fred
i Kate popatrzyli po sobie. Chłopak uśmiechną się, a Kate widząc jego wesołą
twarz również się uśmiechnęła.
- To było epickie!
- wykrzyczał i przybił dziewczynie piątkę. Zaskoczona niebieskooka roześmiała
się.
- Haha! Widziałeś
jej minę jak tu weszła? "Zabraniam robienia pływalni w naszym zamku!"
- zaakcentowała i obydwoje wybuchneli niepohamowanym śmiechem. Po kilku
chwilach walania się po podłodze ze śmiechu i uświadamianiu sobie że psorka
odjęła trzydzieści punktów ich domowi Fred doszedł do wniosku...
- Hah, teraz
przynajmniej jest czysto!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No wiem że krótki, ale nie mogłam już nic więcej napisać, bo po prostu byłam taka szczęśliwa i w ogóle bo odnalazłam taką (jak dla mnie) super fajną piosenkę i jakaś taka po niej jestem jak nie ja xD czyli stałam się optymistką! :P Dobra, nie przymulam czytajcie i komentujcie, pozdrawiam :)
Super pomysł z tą bajką :D
OdpowiedzUsuńTo dawaj linka do tej piosenki! ;)
świetnie, życzę weny ;3
Pozdrawiam <3
haha, pomysł narodził się we śnie (z resztą jak większość) :P
OdpowiedzUsuńoj niestety nie moge dać linka ponieważ działam na tablecie i linki nie chcą się wklejać w komentarze, moge tylko w wyszukiwarkę więc może jak się przerzucę na kompa to podam :)
dziękuję, również pozdrawiam :P