XII
"A to dupek!"
Czerwony koń
miotał się w czarnej sieci, rycząc i kłapiąc zębami. Kate stała gdzieś w oddali
i krzyczała by niewidzialni napastnicy puścili Corra. Jakaś niewidzialna siła
trzymała ją za ramiona i szarpała do tyłu. Dziewczyna chciała wzniecić w sobie
czerwoną magię ale nie mogła. Usiłowała się zmobilizować, zacząć działać.
Nagle coś od tyłu podkosiło jej nogi, upadła na trawę i
poczuła że coś ciąż jej na plecach. Nie mogła się podnieść, napastnicy
pozwolili jej tylko patrzeć jak ich niewidzialne ręce kaleczą jej wiernego
kelpie, zadając mu straszliwy ból. Nóż, niesiony niewidzialną siłą nagle
zbliżył się do gardła zwierzęcia i już miał rozpocząć cięcie kiedy...
- Kate! -
usłyszała oszołomiona dziewczyna, otwierając oczy. - Kate? Nic ci nie jest?
- Hermiona spojrzała na nią troskliwym
wzrokiem.
- Co? Co ja
zrobiłam? - spytała patrząc na swoje włosy opadające jej na ramiona. Były
czerwone. Nagle się mocno zakrztusiła i poczuła w ustach mocny, metaliczny
smak. Dotknęła opuszkami palców wilgotnego miejsca nad wargami po czym
przysunęła rękę do zaświeconej różdżki Ginny. To była krew. - Która jest
godzina? - spytała wycierając zakrwawiony nos rękawem.
- Druga w nocy. -
odpowiedziała rudowłosa. - Krzyczałaś i bardzo mocno ci włosy świeciły. Już
myślałyśmy że masz jakiś atak czy coś.
- Eh, nieeee... To
tylko.... - nie dokończyła ponieważ do dormitorium wparowała opiekunka
Gryffindoru profesor Mcgonagall.
- Kate, szybko do
dyrektora! - rozkazała- Wy dziewczyny pomóżcie mi ją tam zabrać! - jak
powiedziała tak zrobiły. Dziewczyny wzięły pod ręce czerwonowłosą i prowadziły
ciemnymi, głuchymi korytarzami aż do siedzimy dyrektora. Kate, na wpół
przytomna nie widziała nawet gdzie są.
Ledwo trzymała się na nogach kiedy dziewczyny wyszły z gabinetu. Mcgonagall
kazała im czekać na zewnątrz żeby mogły zaprowadzić osłabioną dziewczynę z
powrotem do dormitorium.
- Matko kochana!
Kto ci to zrobił? - spytał dyrektor wchodzący do gabinetu.
- Ja... Eee... -
znów wytarła rękawem nos. Nadal krwawiła. - To nic... Po prostu miałam zły
sen... - westchnęła.
- A co ci się
śniło? - zapytał wyraźnie zaciekawiony i dziwnie zaniepokojony.
- Że-e... Ktoś,
lub coś, robiło krzywdę Corrowi. - zająknęła się. Wyraz twarzy starca wyrażał
jego zakłopotanie. Wziął głęboki oddech i odezwał się niespodziewanie szybko
zbliżając się do Kate, mało co nie zwalając jej z nóg.
- Posłuchaj, jest
ktoś kto bardzo chce twojej mocy Kate. Musisz z nim walczyć, musisz być silna!
On, chce zabrać ci magię żeby mógł zabić Chłopca Który Przeżył! Nie możesz mu
na to pozwolić! - dyrektor gadał jak opętany, wyraźnie się czegoś bał.
Dziewczyna zaczęła płytko oddychać i zrobiło jej się słabo.
- Kto...? Kto chce
mi zabrać magię...?
- A jak myślisz,
kto zabił twoich rodziców? Jak myślisz kto mógłby przesyłać do twojego umysłu
tak straszne wizje? - wpatrywał się w nią z niepokojem. Kate pojęła o co
chodzi. Śmierciożercy! Lord Voldemort chce zabrać jej moc żeby zgładzić Harrego
Pottera! - Słuchaj Kate, ty masz w sobie
niewyobrażalne ognisko energii, nieznane nam wcześniej. Nigdy nie widziałem
takiego zasobu mocy. Ty nie umiesz jej jeszcze w pełni używać, ale gdyby Ten
Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać ją posiadł... Mógłby zniszczyć cały świat...
Nadal badamy tą sprawę, jak na razie wiemy tylko że nie wiemy nawet skąd to się
u ciebie wzięło... Musisz nam pomóc! -
dziewczyna miała się już rozpłakać, wtedy jednak profesorka, stojąca dotąd na
uboczu, zaprotestowała:
- Albusie,
wystarczy. Ona jest zrozpaczona. Pozwól że ją zabiorę. - powiedziała poczym
złapała czerwonowłosą za rękę i pociągnęła w stronę drzwi. Dyrektor patrzył
jeszcze niespokojnym wzrokiem na dziewczynę po czym wrócił do sypialni.
Hermiona i Ginny
znowu wlekły słabą Kate po cichych korytarzach aż do dormitorium. Tam wzięły ją
do łazienki żeby trochę ochłonęła. Ochlapała się wodą i próbowała uspokoić
dreszcze. Niebawem jednak była już tak wyczerpana że jej włosy same przybrały
czarny kolor a ona rzuciła się bezwładnie na łóżko. Zasnęła niespokojnym snem,
ale koszmary już jej nie dręczyły.
~*~
Kiedy
ciemnowłosa się obudziła Hermiony i Ginny już niebyło. Musiało być juz bardzo późno.
Od razu gdy wstała w głowie od razu poczuła ostry ból głowy. Nie zważając na
łupanie w czaszce udała się do łazienki by przygotować się na śniadanie. Po
chwili była już odświeżona i ubrana w dżinsy oraz czerwony sweter. Spojrzała
jeszcze raz w lustro i postanowiła związać włosy. Upięła je w niedbałego koka i
wyszła z dormitorium.
Szła bardzo
szybko, jakby nogi same ją niosły. Nawet nie zauważyła a była już w Wielkiej
Sali. Usiadła przy stole rzucając krótkie "Cześć" i zrobiła sobie
tosta. Była strasznie zaniepokojona, niestety nie wiedziała dlaczego. Może to
przez te koszmary? Zwykle nie przejmowała się swoimi snami, więc odrzuciła myśl
że jej nastrój może być spowodowany złymi snami.
- Co taka
naburmuszona? - spytał Harry kiedy Ginny szturchnęła go lekko ręką.
- Słucham? A. Nie,
nie jestem naburmuszona, miałam koszmary w nocy i trochę źle się czuję. -
wybełkotała smarując kolejnego tosta masłem.
- Co ci się śniło
w takim razie? - nie ustępował.
- To trochę dziwne... Śniło mi się że śniło mi
się że ktoś atakuje Corra, a kiedy się obudziłam Mcgonagall zabrała mnie do
dyrektora. Ten za to gadał jakby był jakiś opętany. Mówił coś o jakieś mocy... Hmm,
w sumie to nie obchodzi mnie to - powiedziała biorąc gryza kanapki.
- Kate... To nie
był sen... - Hermiona nie kryła zdziwienia. Ciemnowłosa myślała że to całe
zajście poprzedniej nocy to był tylko sen.
- CO?! -
wykrzyknęła i aż podskoczyła słysząc swoje słowa. W pewnej chwili straciła
równowagę i przechyliła się do tyłu. Już myślała że uderzy głową w kamienną
posadzkę, lecz poczuła tylko że oparła się o coś miękkiego.
- Wow, Kate!
Wiedziałem że na mnie lecisz, ale żeby aż tak? - powiedział Fred łapiąc
niebieskooką.
- Ja wcale na
ciebie nie lece! - powiedziała podnosząc się z jego objęć i uderzając go lekko
w rękę w wyrazie buntu. Zbliżała się dziewiąta. Wszyscy uczniowie niebawem
udali się na lekcje.
~*~
Około dziesiątej
Kate zwolniła się z lekcji. Wpadła
jeszcze na chwilę do dormitorium żeby zostawić szaty i przebrać buty. Wybiegła
potem z dormitorium i udała się prosto do chatki Hagrida.
Kiedy była juz blisko
domku gajowego, półolbrzym wyjrzał przez okno i wyszedł jej na powitanie.
Zamienili kilka słów a potem Hagrid pokazał dziewczynie nowy dom Corra.
Był to jeden duży boks o
ścianach z grubego i świeżego drewna, gdzieniegdzie przewijał się pas
metalu w celu umocnienia całej stajni oraz małego składziku dobudowanego obok.
Całe zaś miejsce otaczała wysoka na dwa i pół metra siatka i równie wysoka
brama. Taki mały wybieg z wysokim ogrodzeniem był niestety konieczny bo zwykły
płot na pewno nie powstrzymał by dwumetrowego zwierzęcia. Kate była zadowolona
z pracy gajowego, Corr miał obszerne mieszkanko i wybieg na którym mógł się
spokojnie rozpędzić. Ponad to cała konstrukcja wtulona była w las, a więc w
gorące dni zwierze mogło schronić się wśród drzew.
Strażnik kluczy
pokazał jeszcze niebieskookiej wnętrze budowli, a potem udali się w stronę
peronu w wiosce czarodziei.
~*~
Na stacji zgromadziła
się nawet pokaźna grupka ludzi. Większość to byli nauczyciele. Hagrid, Snape,
Dumbledore oraz Mcgonagall. Ludzie
którzy mieli "wypakować" Corra z wagonu mieli przyjechać tym samym
pociągiem co on.
Wkrótce w oddali
pojawiły się pierwsze kłęby białej pary. Niebawem pojawił się też pociąg, który
ciągną tylko dwa wagony. To nie był Exspress Hogwart, ale lokomotywa była
bardzo podobna tyle że zamiast czerwonego i czarnego koloru pomalowana była na
ciemno zielony. Pociąg zatrzymał się a z osobowego wagonu wysiedli dwaj, mocno
zbudowani i najprawdopodobniej pogryzieni przez Corra mężczyźni. Uścisnęli ręce
nauczycielom, a do Kate zwrócili się słowami typu "To bydle jest
cwane!" albo "Nigdy nie widziałem tak wściekłego
zwierzęcia!". Dziewczynę to
zirytowało. Nie znają Corra, więc jakim prawem mówią o nim "bydle"?
W końcu
pomocnicy odsunęli zasuwy wagonu, zwiesili klapę, odsunęli kraty i na końcu
dopiero otworzyli siatkę zabezpieczającą. Jednym ruchem jeden z nich złapał za
łańcuch przyczepiony do kolczastego kantara czerwonego zwierzaka. Corr
momentalnie zaczął się szarpać, czując nacisk na nosie. Warczał, wył, klekotał
i kłapał zębami kiedy mężczyźni wprowadzali go na klapę. Gdy zszedł wreszcie na
stały ląd zaczął groźnie tupać i kopać tylnymi nogami. Kate wychyliła się z
tłumu i wyciągnęła rękę.
- Corr? - spytała
cicho patrząc na biedne zwierze zakute w łańcuchy, i mające na ciele ślady
otarć.
Kelpie spojrzał w jej stronę a kiedy poznał swoją panią
począł szamotać się, w celu uwolnienia. Pomocnicy jednak coraz mocniej trzymali
łańcuchy. Po chwili szarpaniny jeden z nich odezwał się do Kate:
- Odejdź
dziewczynko! On jest dziki! - oczy ciemnowłosej zalśniły czerwienią. Włosy, od
czubka głowy aż po same końcówki oblały się takim samym kolorem co sierść
zwierzęcia.
- Puśćcie go.
- rozkazała.
- Ale... -
odezwali się wszyscy dookoła.
- Puśćcie go! -
powiedziała bardziej stanowczo. Mężczyźni puścili łańcuchy a Corr wyrwał się w
stronę Kate. Z gardeł obserwujących wydało się głośnie "Oh!"
wyrażające przerażenie. Dziewczyna stała jednak spokojnie czekając aż kelpie
podbiegnie do niej. Corr jednak tak szczęśliwy ze spotkania nie zatrzymał się
na czas i powalił czerwonowłosą na ziemię, po czym schylił się i zaczął ocierać
się o dziewczynę. Uczucie było podobne to łaskotek więc Kate zaczęła się śmiać,
na co wszyscy zgromadzeni wytrzeszczyli oczy. Chyba nikt z nich jeszcze nigdy
nie widział takiej przyjaźni między dzikim, krwiożerczym zwierzęciem a
trzynastoletnią dziewczyną.
Po chwili Kate,
lekko ale stanowczo odkleiła od siebie Corra i poczęła rozpinać grzechoczące na
jego ciele łańcuchy. Po chwili czerwony
kelpie stał już "goły" przed wystraszonymi nauczycielami. Opiekunka
Corra skierowała się w stronę zamku, a kelpie posłusznie ruszył za nią. Wszystkim
obserwującym zrzedła mina, kiedy zobaczyli jak potulne jest to czerwone
"bydle".
Kate, z burzą
czerwonych włosów na głowie i czerwonym koniem idącym za nią zmierzała przez
leśne drogi aż do chatki Hagrida. Nauczyciele i pomocnicy niosący sprzęt
dziewczyny zostali daleko w tyle, ponieważ pewnie nie chcieli żeby Kate
usłyszała c jak obgadują zachowanie Corra.
Niech gadają, dzielnej dziewczyny i tak to nie obchodziło.
~*~
Lekcje dłużyły się
w nieskończoność. Kiedy jednak już się skończyły Kate nie chciała juz nic robić
tylko położyć się na sofie w Pokoju Wspólnym i leżeć aż do kolacji. Błogi
odpoczynek przerwali jej jednak nie kto inny jak bliźniacy Wesley.
- Co tam Kateeee? - spytał Georg siadając obok niej.
- Nic. -
odpowiedziała z zamkniętymi oczami.
- Ojoj, spać ci
się chce? - powiedział Fred robiąc słodkie oczka.
- Tak. Maże o
drzemce.
- To śpij, kto ci
nie da? - powiedzieli chórem.
- Wy.
Po tej
odpowiedzi w pokoju wspólnym zrobiło się dziwnie cicho. Zmęczona dziewczyna nie
wiedziała że bliźniacy spojrzeli na siebie znacząco, uśmiechnęli się i wyszli
do swojego dormitorium by za chwilę wrócić ze swoimi różdżkami. Biedna
niebieskooka jeszcze nie wiedziała co bracia dla niej szykują. Wyciągnęli w jej
stronę różdżki i...
- Aquamenti! -
krzyknęli razem. W tej samej chwili Kate odskoczyła wyciągając z kieszeni swoją
różdżkę i celując w Freda.
- Aquamenti! - wyrwało się z jej gardła i
strumień wody wystrzelił w stronę chłopaka nie pozostawiając na nim suchej
nitki. Kiedy Kate zaczęła się śmiać z Freda ten ponownie wywołał z różdżki
wodę. Georg w tym czasie musiał usłyszeć kroki (o ile to w ogóle możliwie we
wrzawie krzyków i śmiechów Kate i Freda) Mcgonagall bo szybko myknął do swojego
dormitorium. Obraz Grubej Damy otworzył się a do Pokoju niespodziewanie wpadła
profesorka. Niebieskooka i Fred dalej bawili się w najlepsze ochlapując tym
samym nauczycielkę.
- Dosyć tego! -
zagrzmiała. Fred i Kate momentalnie przestali. - Follow! Wesley! Szlaban! Jutro
w moim gabinecie o siedemnastej! - krzyknęła z oburzeniem po czym machnęła
różdżką i w Pokoju zrobiło się sucho. Oczywiście Kate i Fred nadal ociekali
wodą. Profesorka wyszła a ciemnowłosa zwróciła się do chłopaka:
- Ty idioto!
Dobrze że nam punktów nie odjęła! - wykrzyknęła, lecz patrząc na mokre włosy
chłopaka roześmiała się. - Ej, Georg się
też z nami lał, czemu on nie dostał szlabanu... Uciekł!
- A to dupek!
- Jutro jestem na
ciebie skazana idioto.
- Ja na ciebie też
idiotko.
- Czemu idiotko?!
Ty zacząłeś!
- Ale mogłaś nie
oddawać. - wzruszył ramionami. Kate za to wzniosła ręce ku niemu i ciężko
westchnęła, myśląc przy tym "Że też ja musiałam się zakochać w takim
chłopaku". To co rozbrzmiało w jej umyśle zbiło ją zupełnie z tropu. Nie zauważyła
wcześniej żeby była zakochana w rudzielcu. Wystraszyła się tej myśli.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hah, przybywam wcześniej z nowym rozdziałem! :)
Mam kilka spraw do omówienia...
Po pierwsze. Czy może być taka długość rozdziałów, czy mam pisać dłuższe?
Po drugie. Czy chcielibyście żebym dodawała do niektórych postów rysunki Kate i Corra?
Po trzecie. Nie mogę się doczekać i chce wam wcisnąć tutaj jakiś bal, ale nie wiem z jakiej okazji miałby on się odbyć xD Może macie jakieś pomysły? :3
Z góry was przepraszam za literówki, mój brat miał urodziny i oczywiście poczęstowano mnie szampanem xD
Z góry was przepraszam za literówki, mój brat miał urodziny i oczywiście poczęstowano mnie szampanem xD
Czytasz? Zostaw po sobie pamiątkę w postaci komentarza. :) Pozdrawiam :P
no to tak:
OdpowiedzUsuń1. jak dla mnie jest ok :)
2. jeszcze pytasz! oczywiście, że tak!
3. może z okazji Nocy Duchów? niech Dumbledore zaszaleje i zrobi bal a nie tylko uroczystą kolację :D
ogólnie rozdział super, jak zawsze :)
pozdrawiam gorąco i czekam na dalsze ;3
hah, też myślałam o Nocy Duchów ;) więc niech będzie, a co! ;D
Usuńnastępny rozdział będzie być może dzisiaj, (jak się wyrobię przed wyjazdem na konie :3 ) albo jutro ;) dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam ;)