piątek, 5 kwietnia 2013

XII "A to dupek!"


XII
"A to dupek!"


   Czerwony koń miotał się w czarnej sieci, rycząc i kłapiąc zębami. Kate stała gdzieś w oddali i krzyczała by niewidzialni napastnicy puścili Corra. Jakaś niewidzialna siła trzymała ją za ramiona i szarpała do tyłu. Dziewczyna chciała wzniecić w sobie czerwoną magię ale nie mogła. Usiłowała się zmobilizować, zacząć działać.
Nagle coś od tyłu podkosiło jej nogi, upadła na trawę i poczuła że coś ciąż jej na plecach. Nie mogła się podnieść, napastnicy pozwolili jej tylko patrzeć jak ich niewidzialne ręce kaleczą jej wiernego kelpie, zadając mu straszliwy ból. Nóż, niesiony niewidzialną siłą nagle zbliżył się do gardła zwierzęcia i już miał rozpocząć cięcie kiedy...
 - Kate! - usłyszała oszołomiona dziewczyna, otwierając oczy. - Kate? Nic ci nie jest? -  Hermiona spojrzała na nią troskliwym wzrokiem.
 - Co? Co ja zrobiłam? - spytała patrząc na swoje włosy opadające jej na ramiona. Były czerwone. Nagle się mocno zakrztusiła i poczuła w ustach mocny, metaliczny smak. Dotknęła opuszkami palców wilgotnego miejsca nad wargami po czym przysunęła rękę do zaświeconej różdżki Ginny. To była krew. - Która jest godzina? - spytała wycierając zakrwawiony nos rękawem.
 - Druga w nocy. - odpowiedziała rudowłosa. - Krzyczałaś i bardzo mocno ci włosy świeciły. Już myślałyśmy że masz jakiś atak czy coś.
 - Eh, nieeee... To tylko.... - nie dokończyła ponieważ do dormitorium wparowała opiekunka Gryffindoru profesor Mcgonagall.
 - Kate, szybko do dyrektora! - rozkazała- Wy dziewczyny pomóżcie mi ją tam zabrać! - jak powiedziała tak zrobiły. Dziewczyny wzięły pod ręce czerwonowłosą i prowadziły ciemnymi, głuchymi korytarzami aż do siedzimy dyrektora. Kate, na wpół przytomna nie  widziała nawet gdzie są. Ledwo trzymała się na nogach kiedy dziewczyny wyszły z gabinetu. Mcgonagall kazała im czekać na zewnątrz żeby mogły zaprowadzić osłabioną dziewczynę z powrotem do dormitorium.
 - Matko kochana! Kto ci to zrobił? - spytał dyrektor wchodzący do gabinetu.
 - Ja... Eee... - znów wytarła rękawem nos. Nadal krwawiła. - To nic... Po prostu miałam zły sen... - westchnęła.
 - A co ci się śniło? - zapytał wyraźnie zaciekawiony i dziwnie zaniepokojony.
 - Że-e... Ktoś, lub coś, robiło krzywdę Corrowi. - zająknęła się. Wyraz twarzy starca wyrażał jego zakłopotanie. Wziął głęboki oddech i odezwał się niespodziewanie szybko zbliżając się do Kate, mało co nie zwalając jej z nóg.
 - Posłuchaj, jest ktoś kto bardzo chce twojej mocy Kate. Musisz z nim walczyć, musisz być silna! On, chce zabrać ci magię żeby mógł zabić Chłopca Który Przeżył! Nie możesz mu na to pozwolić! - dyrektor gadał jak opętany, wyraźnie się czegoś bał. Dziewczyna zaczęła płytko oddychać i zrobiło jej się słabo.
 - Kto...? Kto chce mi zabrać magię...?
 - A jak myślisz, kto zabił twoich rodziców? Jak myślisz kto mógłby przesyłać do twojego umysłu tak straszne wizje? - wpatrywał się w nią z niepokojem. Kate pojęła o co chodzi. Śmierciożercy! Lord Voldemort chce zabrać jej moc żeby zgładzić Harrego Pottera!  - Słuchaj Kate, ty masz w sobie niewyobrażalne ognisko energii, nieznane nam wcześniej. Nigdy nie widziałem takiego zasobu mocy. Ty nie umiesz jej jeszcze w pełni używać, ale gdyby Ten Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać ją posiadł... Mógłby zniszczyć cały świat... Nadal badamy tą sprawę, jak na razie wiemy tylko że nie wiemy nawet skąd to się u ciebie wzięło... Musisz nam pomóc!  - dziewczyna miała się już rozpłakać, wtedy jednak profesorka, stojąca dotąd na uboczu, zaprotestowała:
 - Albusie, wystarczy. Ona jest zrozpaczona. Pozwól że ją zabiorę. - powiedziała poczym złapała czerwonowłosą za rękę i pociągnęła w stronę drzwi. Dyrektor patrzył jeszcze niespokojnym wzrokiem na dziewczynę po czym wrócił do sypialni.
   Hermiona i Ginny znowu wlekły słabą Kate po cichych korytarzach aż do dormitorium. Tam wzięły ją do łazienki żeby trochę ochłonęła. Ochlapała się wodą i próbowała uspokoić dreszcze. Niebawem jednak była już tak wyczerpana że jej włosy same przybrały czarny kolor a ona rzuciła się bezwładnie na łóżko. Zasnęła niespokojnym snem, ale koszmary już jej nie dręczyły.

~*~

   Kiedy ciemnowłosa się obudziła Hermiony i Ginny już niebyło. Musiało być juz bardzo późno. Od razu gdy wstała w głowie od razu poczuła ostry ból głowy. Nie zważając na łupanie w czaszce udała się do łazienki by przygotować się na śniadanie. Po chwili była już odświeżona i ubrana w dżinsy oraz czerwony sweter. Spojrzała jeszcze raz w lustro i postanowiła związać włosy. Upięła je w niedbałego koka i wyszła z dormitorium.
   Szła bardzo szybko, jakby nogi same ją niosły. Nawet nie zauważyła a była już w Wielkiej Sali. Usiadła przy stole rzucając krótkie "Cześć" i zrobiła sobie tosta. Była strasznie zaniepokojona, niestety nie wiedziała dlaczego. Może to przez te koszmary? Zwykle nie przejmowała się swoimi snami, więc odrzuciła myśl że jej nastrój może być spowodowany złymi snami.
 - Co taka naburmuszona? - spytał Harry kiedy Ginny szturchnęła go lekko ręką.
 - Słucham? A. Nie, nie jestem naburmuszona, miałam koszmary w nocy i trochę źle się czuję. - wybełkotała smarując kolejnego tosta masłem.
 - Co ci się śniło w takim razie? - nie ustępował.
  - To trochę dziwne... Śniło mi się że śniło mi się że ktoś atakuje Corra, a kiedy się obudziłam Mcgonagall zabrała mnie do dyrektora. Ten za to gadał jakby był jakiś opętany. Mówił coś o jakieś mocy... Hmm, w sumie to nie obchodzi mnie to - powiedziała biorąc gryza kanapki.
 - Kate... To nie był sen... - Hermiona nie kryła zdziwienia. Ciemnowłosa myślała że to całe zajście poprzedniej nocy to był tylko sen.
 - CO?! - wykrzyknęła i aż podskoczyła słysząc swoje słowa. W pewnej chwili straciła równowagę i przechyliła się do tyłu. Już myślała że uderzy głową w kamienną posadzkę, lecz poczuła tylko że oparła się o coś miękkiego.
 - Wow, Kate! Wiedziałem że na mnie lecisz, ale żeby aż tak? - powiedział Fred łapiąc niebieskooką.
 - Ja wcale na ciebie nie lece! - powiedziała podnosząc się z jego objęć i uderzając go lekko w rękę w wyrazie buntu. Zbliżała się dziewiąta. Wszyscy uczniowie niebawem udali się na lekcje.

~*~

   Około dziesiątej Kate zwolniła się z lekcji.  Wpadła jeszcze na chwilę do dormitorium żeby zostawić szaty i przebrać buty. Wybiegła potem z dormitorium i udała się prosto do chatki Hagrida.
   Kiedy była juz blisko domku gajowego, półolbrzym wyjrzał przez okno i wyszedł jej na powitanie. Zamienili kilka słów a potem Hagrid pokazał dziewczynie nowy dom Corra.
Był to jeden duży boks o  ścianach z grubego i świeżego drewna, gdzieniegdzie przewijał się pas metalu w celu umocnienia całej stajni oraz małego składziku dobudowanego obok. Całe zaś miejsce otaczała wysoka na dwa i pół metra siatka i równie wysoka brama. Taki mały wybieg z wysokim ogrodzeniem był niestety konieczny bo zwykły płot na pewno nie powstrzymał by dwumetrowego zwierzęcia. Kate była zadowolona z pracy gajowego, Corr miał obszerne mieszkanko i wybieg na którym mógł się spokojnie rozpędzić. Ponad to cała konstrukcja wtulona była w las, a więc w gorące dni zwierze mogło schronić się wśród drzew.
   Strażnik kluczy pokazał jeszcze niebieskookiej wnętrze budowli, a potem udali się w stronę peronu w wiosce czarodziei.

~*~

   Na stacji zgromadziła się nawet pokaźna grupka ludzi. Większość to byli nauczyciele. Hagrid, Snape, Dumbledore oraz Mcgonagall.  Ludzie którzy mieli "wypakować" Corra z wagonu mieli przyjechać tym samym pociągiem co on.
   Wkrótce w oddali pojawiły się pierwsze kłęby białej pary. Niebawem pojawił się też pociąg, który ciągną tylko dwa wagony. To nie był Exspress Hogwart, ale lokomotywa była bardzo podobna tyle że zamiast czerwonego i czarnego koloru pomalowana była na ciemno zielony. Pociąg zatrzymał się a z osobowego wagonu wysiedli dwaj, mocno zbudowani i najprawdopodobniej pogryzieni przez Corra mężczyźni. Uścisnęli ręce nauczycielom, a do Kate zwrócili się słowami typu "To bydle jest cwane!" albo "Nigdy nie widziałem tak wściekłego zwierzęcia!".  Dziewczynę to zirytowało. Nie znają Corra, więc jakim prawem mówią o nim "bydle"?  
   W końcu pomocnicy odsunęli zasuwy wagonu, zwiesili klapę, odsunęli kraty i na końcu dopiero otworzyli siatkę zabezpieczającą. Jednym ruchem jeden z nich złapał za łańcuch przyczepiony do kolczastego kantara czerwonego zwierzaka. Corr momentalnie zaczął się szarpać, czując nacisk na nosie. Warczał, wył, klekotał i kłapał zębami kiedy mężczyźni wprowadzali go na klapę. Gdy zszedł wreszcie na stały ląd zaczął groźnie tupać i kopać tylnymi nogami. Kate wychyliła się z tłumu i wyciągnęła rękę.
 - Corr? - spytała cicho patrząc na biedne zwierze zakute w łańcuchy, i mające na ciele ślady otarć.
Kelpie spojrzał w jej stronę a kiedy poznał swoją panią począł szamotać się, w celu uwolnienia. Pomocnicy jednak coraz mocniej trzymali łańcuchy. Po chwili szarpaniny jeden z nich odezwał się do Kate:
 - Odejdź dziewczynko! On jest dziki! - oczy ciemnowłosej zalśniły czerwienią. Włosy, od czubka głowy aż po same końcówki oblały się takim samym kolorem co sierść zwierzęcia.
 - Puśćcie go. -  rozkazała.
 - Ale... - odezwali się wszyscy dookoła.
 - Puśćcie go! - powiedziała bardziej stanowczo. Mężczyźni puścili łańcuchy a Corr wyrwał się w stronę Kate. Z gardeł obserwujących wydało się głośnie "Oh!" wyrażające przerażenie. Dziewczyna stała jednak spokojnie czekając aż kelpie podbiegnie do niej. Corr jednak tak szczęśliwy ze spotkania nie zatrzymał się na czas i powalił czerwonowłosą na ziemię, po czym schylił się i zaczął ocierać się o dziewczynę. Uczucie było podobne to łaskotek więc Kate zaczęła się śmiać, na co wszyscy zgromadzeni wytrzeszczyli oczy. Chyba nikt z nich jeszcze nigdy nie widział takiej przyjaźni między dzikim, krwiożerczym zwierzęciem a trzynastoletnią dziewczyną.
    Po chwili Kate, lekko ale stanowczo odkleiła od siebie Corra i poczęła rozpinać grzechoczące na jego  ciele łańcuchy. Po chwili czerwony kelpie stał już "goły" przed wystraszonymi nauczycielami. Opiekunka Corra skierowała się w stronę zamku, a kelpie posłusznie ruszył za nią. Wszystkim obserwującym zrzedła mina, kiedy zobaczyli jak potulne jest to czerwone "bydle".
   Kate, z burzą czerwonych włosów na głowie i czerwonym koniem idącym za nią zmierzała przez leśne drogi aż do chatki Hagrida. Nauczyciele i pomocnicy niosący sprzęt dziewczyny zostali daleko w tyle, ponieważ pewnie nie chcieli żeby Kate usłyszała c jak obgadują zachowanie Corra.  Niech gadają, dzielnej dziewczyny i tak to nie obchodziło.

~*~

   Lekcje dłużyły się w nieskończoność. Kiedy jednak już się skończyły Kate nie chciała juz nic robić tylko położyć się na sofie w Pokoju Wspólnym i leżeć aż do kolacji. Błogi odpoczynek przerwali jej jednak nie kto inny jak bliźniacy Wesley.
- Co tam Kateeee? - spytał Georg siadając obok niej.
 - Nic. - odpowiedziała z zamkniętymi oczami.
 - Ojoj, spać ci się chce? - powiedział Fred robiąc słodkie oczka.
 - Tak. Maże o drzemce.
 - To śpij, kto ci nie da? - powiedzieli chórem.
 - Wy.
   Po tej odpowiedzi w pokoju wspólnym zrobiło się dziwnie cicho. Zmęczona dziewczyna nie wiedziała że bliźniacy spojrzeli na siebie znacząco, uśmiechnęli się i wyszli do swojego dormitorium by za chwilę wrócić ze swoimi różdżkami. Biedna niebieskooka jeszcze nie wiedziała co bracia dla niej szykują. Wyciągnęli w jej stronę różdżki i...
- Aquamenti! - krzyknęli razem. W tej samej chwili Kate odskoczyła wyciągając z kieszeni swoją różdżkę i celując w Freda.
 -  Aquamenti! - wyrwało się z jej gardła i strumień wody wystrzelił w stronę chłopaka nie pozostawiając na nim suchej nitki. Kiedy Kate zaczęła się śmiać z Freda ten ponownie wywołał z różdżki wodę. Georg w tym czasie musiał usłyszeć kroki (o ile to w ogóle możliwie we wrzawie krzyków i śmiechów Kate i Freda) Mcgonagall bo szybko myknął do swojego dormitorium. Obraz Grubej Damy otworzył się a do Pokoju niespodziewanie wpadła profesorka. Niebieskooka i Fred dalej bawili się w najlepsze ochlapując tym samym nauczycielkę.
 - Dosyć tego! - zagrzmiała. Fred i Kate momentalnie przestali. - Follow! Wesley! Szlaban! Jutro w moim gabinecie o siedemnastej! - krzyknęła z oburzeniem po czym machnęła różdżką i w Pokoju zrobiło się sucho. Oczywiście Kate i Fred nadal ociekali wodą. Profesorka wyszła a ciemnowłosa zwróciła się do chłopaka:
 - Ty idioto! Dobrze że nam punktów nie odjęła! - wykrzyknęła, lecz patrząc na mokre włosy chłopaka roześmiała się.  - Ej, Georg się też z nami lał, czemu on nie dostał szlabanu... Uciekł!
 - A to dupek!
 - Jutro jestem na ciebie skazana idioto.
 - Ja na ciebie też idiotko.
 - Czemu idiotko?! Ty zacząłeś!
 - Ale mogłaś nie oddawać. - wzruszył ramionami. Kate za to wzniosła ręce ku niemu i ciężko westchnęła, myśląc przy tym "Że też ja musiałam się zakochać w takim chłopaku". To co rozbrzmiało w jej umyśle zbiło ją zupełnie z tropu. Nie zauważyła wcześniej żeby była zakochana w rudzielcu. Wystraszyła się tej myśli.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hah, przybywam wcześniej z nowym rozdziałem! :) 

Mam kilka spraw do omówienia...
Po pierwsze. Czy może być taka długość rozdziałów, czy mam pisać dłuższe? 
Po drugie.  Czy chcielibyście żebym dodawała do niektórych postów rysunki Kate i Corra? 
Po trzecie. Nie mogę się doczekać i chce wam wcisnąć tutaj jakiś bal, ale nie wiem z jakiej okazji miałby on się odbyć xD Może macie jakieś pomysły? :3

Z góry was przepraszam za literówki, mój brat miał urodziny i oczywiście poczęstowano mnie szampanem xD 

Czytasz? Zostaw po sobie pamiątkę w postaci komentarza. :) Pozdrawiam :P

2 komentarze:

  1. no to tak:
    1. jak dla mnie jest ok :)
    2. jeszcze pytasz! oczywiście, że tak!
    3. może z okazji Nocy Duchów? niech Dumbledore zaszaleje i zrobi bal a nie tylko uroczystą kolację :D

    ogólnie rozdział super, jak zawsze :)
    pozdrawiam gorąco i czekam na dalsze ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hah, też myślałam o Nocy Duchów ;) więc niech będzie, a co! ;D
      następny rozdział będzie być może dzisiaj, (jak się wyrobię przed wyjazdem na konie :3 ) albo jutro ;) dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam ;)

      Usuń